Hakerka w słusznej sprawie
źródło: Wikipedia
W akademiku Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie, w którym mieszkała czwórka studentów i kot, znajdował się również serwer z 13 dyskami twardymi. To na nim była ulokowana Sci-Hub, witryna zapewniająca darmowy dostęp do milionów płatnych artykułów naukowych. Czerwcowego dnia 2015 roku Aleksandra Ełbakjan, kazachska studentka i programistka o zacięciu do neuronauki, dostała wiadomość e-mail. Pochodziła od największego wydawcy książek i publikacji naukowych i brzmiała: „Zostałaś pozwana”. Wkrótce przyszedł kolejny e-mail. Administrator Library Genesis, innego otwartego repozytorium wymienionego w pozwie, napisał do Aleksandry: „Mamy przesrane”.
Elsevier to globalne wydawnictwo mające w swoim portfolio tysiące czasopism obejmujących każdy możliwy aspekt badań naukowych, w tym takie tytuły jak „The Lancet and Cell” czy „Science Direct”. Rocznie Elsevier publikuje ponad 500 tysięcy artykułów, pobierając średnio 31,5 dolara za dostęp do każdego z nich. Sci-Hub i LibGen oferowały je za darmo. Trudno się dziwić, że holenderski potentat wydawniczy zdenerwował się. Oskarżył Sci-Hub o naruszenie praw autorskich i pozwał Ełbakjan w Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Belgii i Francji oraz w Indiach. Dołączyły kolejne wydawnictwa: Springer Nature, Wiley i American Chemical Society. Samemu tylko wydawnictwu Elsevier Ełbakjan jest winna na skutek wyroków sądowych 15 milionów dolarów odszkodowania za naruszenie praw autorskich. Naukowczyni znalazła się również pod celownikiem Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, który podejrzewał, że prowadząc „dużą operację dotyczącą piractwa internetowego” mogła również współpracować z rosyjskim wywiadem, aby wykraść amerykańskie tajemnice wojskowe od kontrahentów zbrojeniowych. Konto Sci-Hub na Twitterze zostało niedawno zawieszone z powodu polityki serwisu dotyczącej fałszerstw. Na razie Ełbakjan nie przejmuje się odszkodowaniami ani oskarżeniami. Żyje w ukryciu, poza jurysdykcją sądów amerykańskich, i przenosi Sci-Hub między domenami, gdy jest usuwany.
źródło: Adobe Stock
Założona przez nią witryna – jak informuje napis na stronie głównej – skutecznie usuwa bariery w korzystaniu z wiedzy naukowej. Dzięki mechanizmowi omijania płatnych bramek zapewnia dostęp do niemal każdego artykułu naukowego, który kiedykolwiek został opublikowany. Baza danych Sci-Hub zawiera 85% artykułów opublikowanych w płatnych czasopismach na świecie, w tym 97% wszystkich artykułów, które kiedykolwiek pojawiły się w bazie danych Elsevier. – W historii przedsięwzięć naukowych nie było precedensu dla tego rodzaju dostępu – zauważa Thomas Manuel z The Wire Science. Jego kolega po fachu George Monbiot, felietonista „The Guardian”, korzystał z bazy artykułów Sci-Hub po tym, jak rozpoznano u niego raka i zaproponowano kilka metod leczenia. – Chciałem podjąć świadomą decyzję – opowiada. Oznaczało to czytanie wielu artykułów naukowych. Gdybym nie skorzystał ze skradzionego materiału dostarczonego przez Sci-Hub, kosztowałoby mnie to tysiące dolarów. Ponieważ, jak większość ludzi, nie mam takich pieniędzy, poddałbym się, zanim uzyskałbym odpowiednie informacje. Nigdy nie spotkałem Ełbakjan. Ale możliwe, że uratowała mi życie – pisze na łamach „The Guardian”.
Wspólne dzieło
Wiedza za paywallami
Pracowała wówczas nad systemem, który może używać fal mózgowych jako haseł w taki sam sposób, w jaki używamy odcisku palca do odblokowywania komputera. Szukając informacji na ten temat odkryła, że interesujące ją artykuły ze stron IEEE (Instytutu Inżynierów Elektryków i Elektroników) czy ScienceDirect (witryna założona przez wydawnictwo Elsevier) są płatne. – Od czasów szkolnych korzystałam z różnych metod, dzięki którym dostęp do filmów naukowych, książek i oprogramowania był wolny. Byłam więc pewna, że jest jakaś strona internetowa, umożliwiająca darmowy dostęp do wiedzy naukowej – opowiada Aleksandra w wywiadzie dla serwisu Science The Wire. Okazało się, że nie ma takiej. Po długich poszukiwaniach znalazła w końcu kilka forów, na których ludzie dzielili się hasłami do bibliotek uniwersyteckich. Używając tych haseł, mogła wchodzić na strony uczelni, które zasubskrybowały interesujące ją czasopisma i bezpłatnie pobierać artykuły. Wtedy wpadła na pomysł, aby napisać oprogramowanie, za pomocą którego ludzie będą mogli automatycznie pobierać artykuły naukowe. Sci-Hub powstał dwa lata później.
Hakerka w słusznej sprawie
Stworzona przez nią platforma, mimo serii procesów sądowych o naruszenie praw autorskich i nieoficjalnej nazwy, jaką dorobili jej użytkownicy: „Pirate Bay of Science”, nie jest powszechnie uważana za piracką. W ankiecie magazynu Science, w której wzięło udział 11 tys. osób, 88 proc. z nich nie widziało w korzystaniu ze Sci-Hub niczego złego. A blisko jedna czwarta na pytanie o powód używania tego serwisu odpowiadała, że w ten sposób wyraża swoją niezgodę wobec komercyjnego modelu publikowania czasopism naukowych. Sci-Hub jest często i szeroko używany na całym świecie. Początkowo z serwisu korzystano masowo w Indiach, Iranie, Rosji i Chinach – krajach, w których naukowców nie stać na drogie subskrypcje czasopism, a którzy – podobnie jak dorastająca w Kazachstanie Ełbakjan – chcą również korzystać ze światowego dorobku nauki. Co ciekawe, obecnie z zasobów Sci-Hub korzystają równie chętnie użytkownicy z Doliny Krzemowej i amerykańskie ośrodki badawcze. Sci-Hub, choć piracki, znalazł szeroką akceptację naukowców. A Ełbakjan jest przez wielu z nich uważana za hakerkę, która przeciwstawiła się wielomiliardowemu przemysłowi blokującemu dostęp do wiedzy payewallami. – To nie wydawcy są faktycznymi twórcami tych dzieł, ale naukowcy, którzy wykonują pracę, a wydawcy akademiccy po prostu wykorzystują swoją pozycję do czerpania zysków – twierdzi kazachska naukowiec. Cały system (dla wielu – niesprawiedliwy i wyzyskujący) wygląda w ten sposób, że naukowcy nie otrzymują wynagrodzenia za artykuły, które piszą w czasopismach naukowych (a aby otrzymać fundusze lub zapewnić sobie miejsce na uniwersytecie muszą mieć publikacje w czasopismach akademickich o dużym znaczeniu). Nie są również wynagradzani za czas i wiedzę ekspercką, którą dzielą się pracując w radach redakcyjnych i recenzując artykuły swoich kolegów. Kabzy napełniają natomiast wydawcy, którzy pobierają wysokie opłaty za dostęp do opublikowanych w ten sposób treści naukowych.
Kazachska naukowiec nie jest pierwszą osobą, która uważa, że każdy powinien mieć swobodę uczenia się, a wiedza powinna być rozpowszechniana jak najszerzej i bez ograniczeń. Tradycja shadow library (podziemnych bibliotek) jest długa. Według Diodora Sycylijskiego (I wiek p.n.e.) Biblioteka Aleksandryjska miała swoją kopię – oddaloną od miasta instytucję przeznaczoną dla badaczy niezwiązanych z oficjalną biblioteką, która udostępniała ten sam zasób pism (stąd określenie: shadow library). Na rzecz swobodnego dostępu do wiedzy działają aktywiści Open Access Movement — Ruchu Otwartego Dostępu do Nauki. Jego Ikoną był Aaron Swartz, genialny innowator internetowy, współtwórca takich narzędzi jak RSS czy serwis Reddit, a także pracownik Centrum Etyki na Harvardzie, który upublicznił w 2011 r. prawie pięć milionów artykułów naukowych. W 2011 r. zakradł się do serwerowni Massachusetts Institute of Technology uchwyciła mężczyznę i za pomocą laptopa podłączył do sieci uniwersyteckiej.
źródło: Fred Benenson/www.fredbenenson.com/Wikipedia
Niestety, dla swobodnego dostępu do wiedzy nic już nie zrobi. W obliczu możliwości spędzenia dziesięcioleci w amerykańskim więzieniu federalnym za swój czyn, odebrał sobie życie.
Nieco bardziej optymistyczną puentę tego tekstu napisało życie. Niedawno dowiedziałam się, że grupa użytkowników subreddita o nazwie DataHoarder Redditu, która ma na celu archiwizację wiedzy w przestrzeni cyfrowej, zamierza uratować artykuły zebrane w Sci-Hub.
źródło: Reddit
Użytkownicy Reddita podjęli inicjatywę mającą uratować zbiory Sci-Hub
Redditors planują pobrać ponad 85 milionów artykułów naukowych z witryny, zarchiwizować je, a następnie udostępnić na zasadach open source. W ten sposób ma powstać otwarta biblioteka, do której każdy będzie miał dostęp, a której nikt nie będzie mógł usunąć.
Sidharth Singha, Interview With Sci-Hub’s Alexandra Elbakyan on the Delhi HC Case, serwis internetowy The Wire Science
George Monbiot, Scientific publishing is a rip-off. We fund the research – it should be free, serwis internetowy magazynu The Guardian,
Ian Graber-Stiehl, Science’s pirate Queen, serwis internetowy Theverge.com
Before Aaron Swartz became the open-access movement’s first martyr, Michael Eisen was blowing up the lucrative scientific publishing industry from within.
Mike Mechanic, Steal This Research Paper!, serwis MotherJones.com,
Thomas Manuel, How Scihub Is at the Forefront of the Quest to Frame Scientific Knowledge as Public Good, serwis The Wire Science
Marcin Wilkowski, Czy Sci-Hub to alternatywa dla Open Access?, blog Wilkowski.org,
Sara Janowska, Założycielka Sci-Hub, Aleksandra Ełbakjan – altruistka czy kryminalistka, serwis Biotechnologia.pl