Xiaomi Mi 11 będzie sprzedawany bez ładowarki
W ślady Apple’a
Niedawno producent iPhone’ów jako pierwszy ogłosił, że do nowych telefonów nie będą już dołączane ładowarki. Wbrew pozorom ich wytwarzanie to dla firmy spory kłopot, bo wymaga oddzielnej linii produkcyjnej, a jako darmowy komponent nie przynosi zysków. Często też czas życia ładowarki jest dużo dłuższy, niż sprzętu i część użytkowników trzymających się jednej marki ma już bogaty zestaw kabli, które staną się kiedyś elektrośmieciami.
Decyzja Apple’a była jednak krytykowana przez wiele firm, między innymi Xiaomi. Teraz chiński koncern idzie z duchem czasu i ogłasza podobną zmianę. Producent, podobnie jak Apple, tłumaczy swoją decyzję dbałością o środowisko naturalne.
Kropla drąży skałę
To zatem kolejny raz, gdy wyszydzany przez branżę pomysł zostaje zaadaptowany przez innych. Wystarczy wspomnieć o wyśmiewanym notchu, który chwilę po premierze iPhone’a X był obecny w co drugim nowym smartfonie czy Samsungu usuwającym najpierw reklamy krytykujące brak gniazda audio 3,5 mm, a teraz drwin związanych z ładowarką. Można więc założyć, że Samsung będzie kolejnym producentem, który na niepopularnej decyzji Apple’a skorzysta – bo skoro wszyscy to wszyscy.
Dobrowolna rezygnacja
Mimo wszystko decyzja Xiaomi, choć wygląda na hipokryzję, jest mimo wszystko nieco lepsza dla konsumentów, niż ta podjęta przez Apple'a. Podczas zamawiania telefonu klient będzie mógł poprosić o to, by ładowarka jednak znalazła się w zestawie. Dzięki temu każdy sam zdecyduje, czy rzeczywiście potrzebuje nowego kabla. Pytanie tylko, czy zasilacz nie będzie i tak zamawiany przez większość osób, skoro będzie przy tym wszystkim nieodpłatny. Prawdopodobnie wyniki sprzedaży będą mieć więc duży wpływ na wygląd polityki Xiaomi w kolejnych latach.
Fot. Xiaomi