Zoom znów oskarżany o szpiegostwo na rzecz Chin
Przynależność terytorialna
Kolejne ostrzeżenie dla użytkowników platformy Zoom. Dokumenty sądowe potwierdzają współpracę byłego dyrektora platformy Jina Xinjianga z chińskim wywiadem. Miał on dostarczać Pekinowi informacje o użytkownikach spoza Chin. Choć Zoom ma siedzibę w USA, wciąż rozwijany jest w Chinach, a przekazywanie reżimowi informacji miało służyć zachowaniu dostępu do rynku Państwa Środka.
Akcja inwigilacja
Na polecenie władz w Pekinie wydane już podczas wybuchu pandemii Zoom miał kontrolować konferencje i spotkania, a także przerywać te spośród nich, które uznawane są przez chińskie władze za nielegalne. Operator musiał zrobić to maksymalnie w ciągu minuty od momentu wykrycia nieprawidłowości.
Zoom już zwolnił Jina oraz innych podlegających mu pracowników po sprawie cenzurowania treści dotyczących masakry na placu Tiananmen, o czym pisaliśmy ostatnio. To jednak niejedyna budząca wątpliwość sprawa. Cenzura w samych Chinach jest podyktowana nakazami władz i każda firma komunikacyjna, która nie zastosuje się do przepisów, w zasadzie nie może działać na tamtym rynku.
Waszyngton czy Pekin
Problem jednak w tym, że Zoom poza cenzurą miał dopuścić się przekazania reżimowi danych dotyczących około miliona obywateli USA. Takie działania pozwoliły platformie wrócić na chiński rynek w listopadzie 2020 roku, ale prowadzenie szpiegowskiej działalności może szybko postawić szefów Zooma przed koniecznością podjęcia trudnej decyzji – Chiny, czy obecność w pozostałych krajach świata?
fot. Zoom