Porady
Akcja digitalizacja
PC Format 3/2020

Swobodny dostęp do dokumentów czy też dziedzictwa kulturowego był przez wieki bardzo ograniczony. Konieczne było zorganizowanie wyprawy do miejsca ich bytowania lub korzystanie z pomocy osób trzecich. W tej chwili wystarczy skorzystać z internetu, aby przeglądać multum zdigitalizowanych treści. PAULA JEZIORSKA

Digitalizacja, punkt lasera 3D

Żyjemy w erze transformacji cyfrowej.

Na formę elektroniczną tworzenia, udostępniania i przechowywania treści przechodzi coraz więcej firm oraz instytucji. Mój naczelny, Adam Chabiński opowiadał mi na przykład, jak przygotowywał do druku magazyn CHIP w latach 90. Każda strona pisma przenoszona była za pomocą naświetlarki na klisze, a te wyruszały w podróż, leżąc grzecznie w teczkach u kuriera. Droga wiodła do drukarni, gdzie trafiały do maszyny, która robiła z nich wytrawiane płyty offsetowe zwane „blachami”. Te z kolei umieszczano w maszynie drukującej, która z kilkutonowej roli papieru wypluwała zadrukowane arkusze, a z nich następnie składano egzemplarze CHIPa…

Dziś po prostu wgrywamy treści redakcyjne do specjalnych programów internetowych, za pośrednictwem których „same” wędrują do drukarni. Gotowy numer pisma trafia nie tylko do rąk czytelników, ale także do internetowej bazy – jest digitalizowany. Trend ten ma cały czas wzrastać. Z cyfryzacji zasobów korzystają szczególnie chętnie segmenty kultury i nauki – ucyfrowienie służy tu bowiem nie tylko archiwizacji, katalogowaniu i upowszechnianiu dziedzictwa, ale przede wszystkim – jego ochronie.

Najstarsze repozytorium cyfrowe – Oxford Text Archive z 1976 roku

Ocalić od zapomnienia

Digitalizacja obejmuje uzyskanie wybranych danych w postaci cyfrowej, ich obróbkę oraz przeniesienie tak spreparowanych treści do sieci. Dane te pozyskuje się m.in. za pomocą skanerów, aparatów fotograficznych, nagrywarek i oprogramowania umożliwiającego przygotowanie tych materiałów do ich dalszej podróży po sieci.

Dzięki prężnemu rozwojowi współczesnej techniki ucyfrowienie obejmuje już nie tylko dzieła literackie, muzykę i obrazy, ale także szczątki, rzeźby i budynki – digitalizacji podlega cała spuścizna archeologiczna, etnologiczna czy artystyczna świata. Cyfryzacją zajmują się globalnie biblioteki, muzea i placówki naukowe oraz badawcze, a także wyspecjalizowane w tej dziedzinie firmy outsourcingowe, działające na zlecenie wspomnianych instytucji. W Polsce prace digitalizacyjne na szerszą skalę ruszyły od końca 2005 roku. W latach 2003–2006 liczba bibliotek cyfrowych w naszym kraju wzrosła o niemal 60 proc. Dołączyła do nich m.in. Biblioteka Ossolineum. O pracach prowadzonych w tym miejscu opowiada mi Sylwia Gardoń.

– Katalog Zbiorów Cyfrowych to program opracowany przez naszych informatyków. Umieszczamy w nim cyfrowane, skatalogowane i opisane treści. Do obróbki skanów wykorzystujemy pakiet Adobe. Digitalizujemy przede wszystkim zbiory wrocławskiego Ossolineum oraz materiały z narodowej biblioteki lwowskiej – tłumaczy Gardoń. – W skład tych projektów wchodziła digitalizacja np. prasy polskiej z lat 1801–1939 (zbiory miejscowe) oraz rysunku polskiego z Muzeum Książąt Lubomirskich (zbiory lwowskie). Braliśmy też udział w ciekawym projekcie związanym z powstawaniem Muzeum „Pana Tadeusza” – dodaje.– Ucyfrowieniu podlegała tam między innymi pośmiertna maska Mickiewicza, monety, medale oraz oczywiście autograf [rękopis – przyp. red.] „Pana Tadeusza”.

Do digitalizacji rękopisu posłużono się makrofotografią. Stosuje się do tego aparaty cyfrowe z obiektywami do makrofotografii, statywy, stoły bezcieniowe i kolumny obsługiwane za pomocą komputera. Konieczne jest też oprogramowanie przechwytujące obraz.

Aparatem zaprojektowanym ściśle do celów cyfryzacji jest np. popularny na Sinar rePro RC.

Skan na miarę naszych możliwości

W przypadku ucyfrowienia form płaskich, takich jak książki czy klisze, częściej wykorzystuje się skanery. Szczególne zastosowanie mają one w bibliotekach.

– Na swój użytek w Ossolineum mamy na miejscu skaner Copibook Cobalt HD formatu A2. Wykorzystujemy go do skanowania zamówień czytelników. Kiedyś przenosiliśmy na format elektroniczny wyłącznie strony wskazane przez zainteresowanego nimi użytkownika, w tej chwili skanujemy całe dzieło, wprowadzając je tym samym od razu do naszego wewnętrznego katalogu – tłumaczy Gardoń.

Wspomniany Copibook to typowy skaner książkowy z dwiema sterowanymi szalkami, wyposażony w kołyskę umożliwiającą skan dokumentów o grubości do 10 cm. Ponadto sprzęt ma opuszczaną ręcznie szybę, która, jak tłumaczyła mi operatorka skanera w Ossolineum, jest niezastąpiona w przypadku digitalizacji pogniecionych dokumentów. Większość sprzętów podobnych do opisanego wyposażona jest w matrycę CCD, charakteryzującą się maksymalną rozdzielczością 600x600 dpi.

 

Skanera CopiBook Cobalt użyto m.in. do zdigitalizowania 8 tysięcy unikatowych książek o historii Brazylii

 

– Skany z użyciem Cobalta możemy wykonywać z 24- lub 8-bitową głębią kolorów oraz w trybie czarno- białym. Zakres balansu bieli i ostrość, jak i kolorystykę możemy dostosowywać, a program przechwytywania obrazu współpracujący ze skanerem otrzymaliśmy w pakiecie. Wszystko można tu skalibrować – podkreśla specjalistka od digitalizacji.

Do cyfryzacji wykorzystuje się także skanery bębnowe – sprzęt o najwyższej oferowanej rozdzielczości i najlepszej jakości wykonanych skanów, oraz skanery specjalne, do konkretnych zadań, dostosowujące się do skanowanych obiektów piśmienniczych. Używane są do formatów od A4 po A0.

Natomiast profesjonalnych urządzeń do skanów klisz szklanych użyło np. Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie w ramach projektu „Zakup kolekcji Mieczysława Cholewy”. Jego koordynatorka, pani Joanna Bartuszek, opowiedziała mi o procesie przygotowywania klisz oraz ich przenoszeniu do sieci – Skanowanie przygotowanych wcześniej negatywów odbywało się w pracowni fotograficznej PME. Prace prowadzone były na skanerach Epson V750 pro i Epson 2400 photo.

Tego rodzaju sprzęt to również skaner płaski, jednak dostosowany do jak najwydajniejszego digitalizowania mediów foto. Oprócz kalibracji ostrości i nasycenia skanery foto mają też funkcję redukcji ziarna czy mechanizm Digital ICE (programowe usuwanie śladów pyłków i zadrapań z filmów i slajdów).

– Klisze skanowano w formacie 18/24 cm przy rozdzielczości 600 dpi. Zeskanowane pliki poddawane były wstępnej obróbce technicznej w Photoshopie – opisuje Bartuszek. – Zdigitalizowane materiały numerowano i przekazywano do archiwum, gdzie weryfikowano zgodność z numerami oryginalnych klisz. Następnie archiwizowano je w repozytorium, w formatach bezstratnych (TIFF, powyżej 20 MB). Jednocześnie powstawały pliki niższej rozdzielczości, które przygotowywała osoba odpowiedzialna za zamieszczanie materiałów na stronie internetowej Muzeum. Końcowym formatem plików wrzuconych na stronę internetową są JPG-i o rozdzielczości pomiędzy 420x296 a?544x415 pikseli, obrobione wć pomiędzy 420x296 a 544x415 pikseli, obrobione w Adobe.

 

Digitalizacja negatywów za pomocą aparatu fotograficznego

 

Inaczej prowadzone są działania w Ossolineum. Większe projekty są bowiem przekazywane specjalistycznym firmom, które wyłania się w wyniku przeprowadzonych przetargów. Outsourcing to standardowa metoda w przypadku digitalizacji pokaźnych zbiorów.

– Tutaj pracują firmy, które na zlecenie zajmują się cyfryzacją naszych zbiorów – Sylwia Gardoń wskazuje pokój ze ścianami pomalowanymi na czarno. – Digitalizacja wymaga odpowiednich warunków. Firmy współpracujące zawsze otrzymują od nas wytyczne – głównie bazujemy na zaleceniach NIMOZ-u [Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów – przyp. red.].



Zobacz również