Porady
Doodle, czyli Google się bawi

Miały być żartem, ale dziś zwracają uwagę świata na rzeczy ważne i nie zawsze zabawne. Katarzyna Bielińska

Dla jednych są cyfrowymi smaczkami, które fajnie się odkrywa podczas picia pierwszej porannej kawy przy komputerze, dla innych „bazgrołami” infekującymi umysły internautów albo ryzykownym zabiegiem na korporacyjnym logo. Niektórzy chcą w nich widzieć jeden z wielu internetowych memów, inni wolą nazywać przejawem cyfrowego folkloru. „Doodle to śmieszne, zaskakujące i dość spontaniczne zmiany wprowadzane w logo Google’a w celu uczczenia świąt, rocznic oraz pamięci znanych artystów, pionierów i naukowców” – tak o nich mówią sami pomysłodawcy.

Patent na Doodle’a

Mało kto wie, że Doodle (ang. bazgroły) są starsze niż sama firma Google. Jej założyciele, Larry Page i Sergey Brin, wpadli na pomysł modyfikacji logo, kiedy uczestniczyli w festiwalu Burning Man (Festiwalu Płonącego Człowieka) w Nevadzie. Umieszczając (symbolizującą imprezę) postać z patyków za drugim „o” w logo, chcieli w zabawny sposób zaznaczyć, że nie są w biurze i nie mogą zarządzać wyszukiwarką.

Burning Man – Doodle
źródło: Google

Chociaż pierwszy Doodle był bardzo prosty, spodobał się internautom i wtedy właśnie powstała idea przyozdabiania firmowego logo w celu celebrowania ważnych wydarzeń. Dwa lata później, w 2000 roku, Page i Brin poprosili webmastera Dennisa Hwanga (wiele lat później dla przedsiębiorstwa Niantic zaprojektuje Pokémon Go), który był wówczas stażystą w Google’u, o opracowanie Doodle’a na Dzień Bastylii. „Bazgroł” spotkał się z tak entuzjastycznym przyjęciem, że Hwang został mianowany „naczelnym doodlerem”, a kolorowe obrazki zaczęły coraz częściej gościć na stronie głównej wyszukiwarki. Wtedy to szefowie Google’a postanowili złożyć do amerykańskiego Urzędu Patentów i Znaków Towarowych wniosek patentowy na Doodle’a, zatytułowany „Systemy i metody zachęcenia użytkowników do korzystania z witryny internetowej”, który do dziś chroni praktykę modyfikacji logo Google’a na stronie wyszukiwarki.

Początkowo Doodle towarzyszyły jedynie najważniejszym świętom (takimi jak Boże Narodzenie czy Sylwester lub tymi, które były związane z osobami bliskimi: Walentynkami, Dniem Dziecka lub Dniem Matki, ale obecnie przypominają też o mniej znanych wydarzeniach i rocznicach – takich jak np. urodziny Dame Jean Macnamary, niestrudzonej badaczki polio czy dzień rozpoczęcia sezonu truskawkowego w Niemczech (Erdbeersaison). I często zmieniają się codziennie…


Wczesne szkice Doodle’a celebrującego rozpoczęcie sezonu na truskawki w Niemczech, autorstwa Barbary Dziadosz, artystki z Hamburga.
źródło: Google




A to efekt końcowy – Doodle, który ozdobił stronę wyszukiwarki 14 maja 2018 r.
źródło: Google

Od Ciasteczkowego Potwora do Tenji

Z upływem czasu zapotrzebowanie na Doodle rosło nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale tam, gdzie Google jest obecny, czyli – powiedzmy szczerze – niemal wszędzie. Opracowywanie najsłynniejszych na świecie „bazgrołów” należy teraz do dodatkowych obowiązków zespołu kilkudziesięciu utalentowanych rysowników, nazywanych przez giganta „doodlerami”, menadżerów i programistów. Wspólnymi siłami starają się ożywić stronę główną Google’a i wywołać uśmiechy na twarzach użytkowników na całym świecie.

Jessica Yu, szefowa zespołu Doodle Google, podkreśla, że Doodle mają nie tylko bawić i zachwycać, ale i zaskakiwać, dlatego doodlerzy sięgają po różne tematy: od znanego każdemu Ciasteczkowego Potwora (40. rocznica Ulicy Sezamkowej) po animację upamiętniającą japońskiego wynalazcę Seiichi Miyakego, który wymyślił Tenji, czyli dotykowe klocki pomagające osobom niedowidzącym poruszać się w miejscach publicznych.

źródło: YouTube

Zespół otrzymuje co roku tysiące próśb o realizację konkretnych tematów od użytkowników wyszukiwarki, ale tylko kilkaset ich propozycji trafia na stronę główną. W sumie doodlerzy stworzyli do tej pory ponad 4000 projektów alternatywnych logotypów.

Gra w duchu Lema

W polskiej wyszukiwarce Doodle zagościł po raz pierwszy z okazji tłustego czwartku w 2007 r. Jednak szczególną uwagę Polaków przyciągnął Doodle, który ukazał się w listopadzie 2011 r. – w sześćdziesiątą rocznicę publikacji pierwszej książki Stanisława Lema. Fani jego twórczości bez trudu rozpoznali na stronie wyszukiwarki znajomą grafikę inspirowaną rysunkami Daniela Mroza, którego prace towarzyszyły wielu wydaniom „Cyberiady”. Był to również Doodle, w który można było zagrać. -Wszystkie wszechświaty Lema są bogate i wiarygodne. Spędziliśmy dużo czasu zastanawiając się, jak oddać jej hołd, i szybko zdecydowaliśmy się oprogramować małą grę. Ale gra nigdy nie jest taka sama za każdym razem, gdy w nią grasz – ponieważ czuliśmy, że przystało na niedoskonały, arbitralnie futurystyczny świat »Cyberiady«” – mówi Marcin Wichary, typograf, który pierwotnie zaproponował temat lemowskiego Doodle’a i był odpowiedzialny za jego ożywienie. Co ciekawe, gra była dostępna nie tylko w polskiej odsłonie wyszukiwarki, ale niemal w całej Europie.


źródło: Google

Doodle gra i brzdąka

Od czasu pojawienia się pierwszego bazgrołu na bazie logo Google’a minęły 23 lata. Nic więc dziwnego, że w tym czasie Doodle zmieniały się – tak jak sam internet. Pierwsze grafiki były po prostu kolorowymi okolicznościowymi obrazkami mniej lub bardziej ingerującymi w logo. Z czasem w miejsce wariacji rysunkowych pojawiły się Doodle animowane, w których kliknięcie początkowej grafiki uruchamia animację w różnej formie. Do jednych z najciekawszych należy Doodle opublikowany 11 maja 2011 r., poświęcony Marcie Graham, prekursorce tańca nowoczesnego, która w latach 20. i 30. zaproponowała zupełnie nowy styl tańca. W 15-sekundowym filmiku autorstwa doodlerów i artystów z grupy „Martha Graham Dance Company”, widzimy jak sylwetka tańczącej Marthy Graham kreśli logo ruchami ciała. Co ciekawe i niezwykle rzadkie w historii Doodle’i, twórcy animacji zrezygnowali tu z charakterystycznej dla koncernu kolorystyki.

źródło: YouTube

Za najbardziej atrakcyjną formą Doodle’i uchodzą te w pełni interaktywne. Klasykiem w tej kategorii była świętowana wyjątkowo długo, bo przez trzy dni, trzydziesta rocznica powstania gry Pacman23. 21 maja 2010 roku pasjonaci słynnej na całym świecie gry z lat 80. mogli poczuć znajomą nostalgię, wcielając się w żółtego żarłoka i pochłaniającego kropki i zderzającego się z kolorowymi duszkami. Niezapomniany był również Doodle z 9 czerwca 1915 r., który przyciągał uwagę świata na przypadająca tego dnia rocznicę urodzin Lesa Paula, pioniera w rozwoju gitary elektrycznej typu solid-body, która nadała rock and rollowi swoistego brzmienia. Niespodzianką Google’a dla użytkowników było interaktywne logo pozwalające brzdąkać na gitarze kursorem myszy lub naciśnięciami klawiszy i grać własną muzykę. W 2011 roku uwagę użytkowników wyszukiwarki przyciągnął interaktywny Google Doodle, przedstawiający zaćmienie Księżyca w (prawie) czasie rzeczywistym.

Witryna astronomiczna Slooh dostarczyła Google’owi obrazy z kamer zainstalowanych w Afryce Południowej, Dubaju i na Wyspach Kanaryjskich, dzięki czemu po kliknięciu suwaka pod grafiką, można było doświadczyć zaćmienia w całej okazałości.

źródło: YouTube

Zabawmy się!

W pierwszym latach po swoim debiucie Doodle wydawały się czymś kontrowersyjnym. Nie bez powodu – wszystkie podręczniki do marketingu lub brandingu korporacyjnego podkreślają dbanie o spójność marki bez względu na wszystko. Pomysł Larry’ego Page’a i Sergeya Brina mógł się wydać nieco ryzykownym zabiegiem dokonywanym na rozpoznawalnym logo. Panowie wbrew wszystkiemu powiedzieli jednak: „Dlaczego nie? Powinniśmy się tym bawić…”. I tak się to zaczęło.

Dziś Doodle wciąż budzą emocje. Poszczególne wariacje znaku Google’a są ulubionym tematem dyskusji i sporów na wielu forach internetowych oraz w mediach cyfrowych. Niektórzy krytykują fakt, że wyszukiwarka bardzo chętnie świętuje urodziny, nigdy zaś nie przypomina o rocznicach śmierci. Może się to wydawać pewnym faux pas, bo czy można życzyć jubilatowi „stu lat” skoro już żyje? Jeszcze inni zarzucają twórcom Doodle’i stereotypowe podejście do wyobrażeń związanych z danym tematem. Trudno o mniej dosłowne podejście do tematu rocznicy urodzin Grzegorza Mendla upamiętnionej – jakżeby inaczej? – zielonym groszkiem (ojciec genetyki badał zielony groszek by ustalić prawa rządzące dziedziczeniem).

Odkrycie promieniowania X przez Wilhelma Röntgena Google celebrował po prostu obrazkiem kliszy rentgenowskiej. 118. rocznicę urodzin Alberta Szent-György’ego, odkrywcy witaminy C, zilustrowały obowiązkowe pomarańcze, a nie czarne porzeczki, które mają jej w sobie znacznie więcej. Niezależnie od zastrzeżeń, jakie mamy do google’owego bazgrolenia, nie sposób nie przyznać, że Doodle to coś znacznie więcej niż „mały, śmieszny obrazek” jak chcą to widzieć jego twórcy. Biorąc pod uwagę, że wyszukiwarka Google’a jest jedną z najczęściej oglądanych stron internetowych na świecie i każdego dnia obsługuje miliardy wyszukiwań, to na co kieruje swój reflektor, ma wcale nie tak małe znaczenie.


Jeden z najpiękniejszych Doodli – najsłynniejszy obraz japońskiego artysty Hokusaia Katsushiki (The Great Wave off Kanagawa) został genialnie wkomponowany w logo koncernu.
źródło: Google

Bibliografia

Google Doodle. Get the story behind Google's Doodles, serwis internetowy 9to5google.com, [dostęp: 31.12.2021]
Carol Porteous, Google Doodle History: It All Began with a Stick Man, serwis internetowy Stikkymedia.com, [dostęp: 31.12.2021]
Rachel E. Greenspan, The First Google Doodle in 1998 Was a 'Bit of a Joke.' Here's the Story Behind the Design That Started it All, serwis internetowy Time.com, [dostęp: 31.12.2021]
Marshall Gunnell, Daniel Fejzo, Najlepsze gry Doodle, serwis internetowy Computerworld.pl, [dostęp: 31.12.2021]
Alison Flood, Stanislaw Lem gets animated Google doodle treatment, serwis internetowy Theguardian.com, [dostęp: 31.12.2021]
Antonina Szybowska, Barbara Wolek-Kocur, O (nie)zmienności memów Wujka Google [w:] Teksty z Ulicy, Zeszyt memetyczny nr 15/2014, Katowice 2014, [dostęp: 31.12.2021]
https://www.google.com/doodles/about, [dostęp: 31.12.2021]



Zobacz również