Jeszcze niedawno druk 3D kojarzył się z filmami science fiction, obecnie coraz częściej trafia pod strzechy. PC Format sprawdził, jak wygląda w praktyce zakup i użytkowanie najtańszej drukarki trójwymiarowej. Grzegorz Kordas
Czy druk 3D to wynalazek na miarę prasy drukarskiej Gutenberga? Czy można spodziewać się, że za kilka lat w każdym domu będzie stała odpowiednia maszyna, drukująca na poczekaniu brakujące przedmioty? Niestety nie – technologia póki co jest jeszcze na początkowym etapie rozwoju.
Koncepcja druku w trzech wymiarach narodziła się w 1984 roku, kiedy Charles Hull opracował tzw. stereolitografię, umożliwiającą tworzenie przedmiotów na podstawie pliku cyfrowego. Technologia działała w oparciu o proces utwardzania żywicy światłem lasera. W uproszczeniu: światło lasera utwardzało na powierzchni warstwę płynnej żywicy, obiekt zanurzał się w głąb zbiornika z żywicą, laser utwardzał kolejną warstwę itd.
Po skończeniu druku wystarczyło wyjąć wydruk z płynnej żywicy.
Dobrym rozwiązaniem wydaje się więc kupno gotowego zestawu do własnoręcznego montażu. Nabywca otrzymuje zestaw pasujących do siebie części i sam składa urządzenie – ta praktyka okazuje się przydatna w przypadku późniejszych awarii czy podczas konfiguracji urządzenia.




