Testując i opisując konkretne rozwiązania służące do przechowywania danych, zwykle skupiamy się na nośnikach jednego typu: dyskach do laptopów albo pecetów, HDD albo SSD. Do tematu warto jednak podejść całościowo i zastanowić się, jakie rozwiązanie w każdym przypadku jest najlepsze. Grzegorz Łukasik
Skoro SSD ma tyle zalet, dlaczego wciąż większość komputerów jest sprzedawana ze „zwykłymi” dyskami? Dlaczego producenci klasycznych nośników wciąż dodają do nich kolejne terabajty, zamiast porzucić starą technologię na rzecz SSD?
Jeśli chodzi o pojemność i koszt przestrzeni dyskowej, HDD i SSD dzieli przepaść. W przeliczeniu na 1 GB najbardziej opłacalne są dyski 3,5” o pojemności 3 TB. W przypadku modeli 1 TB koszt gigabajta wynosi 20–22 grosze – przechowywanie danych na SSD jest siedem razy droższe. Spośród SSD najbardziej opłacalne są modele o pojemności ok. 250 GB, z cenie od 330 zł.
No właśnie, jaki jest realny zysk? Przecież wydajność komputera zależy nie tylko od dysku. Sprawdziliśmy to na przykładzie kilku zadań (patrz wykres na stronie obok). Na SSD każda z czynności jest wykonywana o kilka lub kilkanaście sekund szybciej – to niby niewiele, jednak jeśli dosłownie wszystko można wykonać odrobinę szybciej, to na całej sekwencji zadań można zaoszczędzić w sumie znacznie więcej. To dlatego na SSD dobrze się pracuje i efekt instalacji dysku często jest lepszy niż użycia drogiego procesora czy pojemnej pamięci RAM.
Z pomocą przychodzą rozwiązania hybrydowe, a jest ich kilka. Najprostszym jest tzw. dysk SSHD – tradycyjny dysk talerzowy, który dodatkowo ma kilkadziesiąt megabajtów pamięci flash na najczęściej używane dane. Spośród dysków tego tego typu można wymienić Seagate Desktop SSHD (od 300 zł za 1 TB), Seagate Laptop SSHD (od 230 zł za model 500 GB) czy WD Blue SSHD do pecetów (740 zł za 4 TB) i laptopów (370 zł za dysk 1 TB). Dyski są sporo droższe niż HDD, ale zapewniają pewien przyrost wydajności.




