Komentarze
Chocholi taniec Apple’a i Google’a
Adam Chabiński
Chocholi taniec Apple’a i Google’a

Koronokorba w rozkwicie, glob na hamulcu, a korporacje szaleją i prześcigają się w pomysłach na… inwigilację i zbicie kasy.

Będzie już ze dwa tygodnie jak dwaj potentaci z Krzemowej Doliny obwieścili wspólne działania, których celem ma być „pomoc rządom i resortom zdrowia w ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa, z uwzględnieniem prywatności i bezpieczeństwa użytkowników, które mają kluczowe znaczenie dla projektu" – jak głosi informacja prasowa opublikowana na oficjalnych stronach Apple'a.

Pisałem o podobnych przymiarkach trzy tygodnie temu. Tutaj mamy jednak do czynienia z działaniami na poziomie ponadpaństwowym, w ramach których Apple i Google opublikowały założenia protokołu PPCTP. Celem Privacy Preserving Contact Tracing Protocol jest zasygnalizowanie posiadaczowi smartfonu zetknięcie się z osobą, u której rozpoznano COVID-19. Aplikacje, które będą powstawały w oparciu o API (mające pojawić się już w maju br.) skorzystają z łączności radiowej Bluetooth.

Pytań i wątpliwości jest więcej niż odpowiedzi. Po pierwsze, czy osoby pozytywnie zdiagnozowane wpiszą sobie w specjalną apkę „COVID-19". Po drugie, obowiązek włączenia takiej aplikacji musiałoby nakazywać prawo (ustawa). Po trzecie, co jeśli ktoś nie ma telefonu? Wyobrażacie sobie podobną sytuację z jakimkolwiek innym wirusem transmitowanym metodą kropelkową? A co, jeśli producent apki zaszyje backdoora, albo ktoś włamie się na serwer i pozyska nieanonimowe dane „kto z kim, gdzie i kiedy"? Pomyśleliście o stygmatyzacji osób z tą grypką?

fot. 123rf

PS Europa nie chce być gorsza w tych wyścigach. Powstała na początku kwietnia międzynarodowa inicjatywa Pan-European Privacy-Preserving Proximity Tracing (PEPP-PT) chce na Starym Kontynencie opracować podobny mechanizm, który ma być zgodny z dyrektywą RODO (GPRD).

 


Adam Chabiński