Komentarze
Dom spokojnej starości
Adam Chabiński
Dom spokojnej starości

Nie pozwólmy pogrążyć się w odmętach cyfrowej niepamięci – ocalmy archiwum CHIP-a.

Mimo że pracuję w PC Formacie, pamiętam o swoich korzeniach. Nigdy nie zapomnę o tym, że wyrosłem z CHIP-a. Na przełomie 1992 i 1993 roku trochę z przypadku (tak naprawdę, to wierzę w przeznaczenie) grupa studentów i świeżo upieczonych absolwentów Politechniki Wrocławskiej rozpoczęła pracę nad zerowym, a w chwilę po nim, pierwszym numerem Magazynu Mikrokomputerowego CHIP, który ukazał się w kwietniu 1993 roku. Do dziś pielęgnuję w głowie uczucie satysfakcji, kiedy podówczas odwiedzając drukarnię w Würzburgu z nieopisaną wręcz ekscytacją odbierałem owoc wielu nieprzespanych (i przespanych na 11. piętrze nieistniejącego już budynku „Poltegoru” we Wrocławiu) nocy.

Dla Ewy Dziekańskiej, Piotra Kubiszewskiego, Jerzego Michalczyka, Martina Conradta i mnie – członków pierwszej redakcji polskojęzycznego CHIP-a działającej (przez chwilę) pod kierownictwem Jarosława Zalewskiego była to przygoda życia (może dla naszej ówczesnej korektorki, Elżbiety Dziuby, również). W pracy, która pochłaniała nas bez reszty zdobywaliśmy ostrogi i ogromne doświadczenie. W ciągu zaledwie kilku lat pismo szybko rosnącego zespołu szturmem zdobyło rynek rodzimej prasy komputerowej (dla przykładu: grudniowy numer z 1997 roku liczył 292 strony!). Zbudowaliśmy markę i wręcz (wybaczcie nieskromność) wychowaliśmy rzesze wiernych czytelników i wielbicieli.

Kwiecień 2006 był ostatnim miesiącem, który spędziłem w redakcji również mojego – co tu ukrywać – dziecka. Ówcześnie sprzedaż magazynu oscylowała w okolicy 55 tys. egzemplarzy miesięcznie. Jedenaście lat później liczba sprzedanych zeszytów była już czterocyfrowa. CHIP, sam będący kultową marką, podzielił los innych amerykańskich czasopism-ikon (pamiętajcie, tylko nie gazet!): BYTE’a, Dr. Dobb’s Journala, PC Worlda, których papierowe edycje zlikwidowano w 1998, 2009 i 2013 roku.

W 2017 roku (a może wcześniej?) Burda Media Polska zadecydowała o zaprzestaniu wydawania tego najdłużej ukazującego się w Polsce czasopisma komputerowego. W porę zdążył zareagować naczelny, któremu udało się przedłużyć życie serwisowi internetowemu. Wtedy to na stronie WWW widniał dumny komunikat: „Legenda trwa”. W mijającym tygodniu naczelny www.chip.pl na swoim facebookowym profilu opublikował swego rodzaju pożegnanie. Prowadzony przez Konstantego Młynarczyka portal technologiczny najprawdopodobniej przestanie istnieć.

Na CHIP-ie wychowało się co najmniej jedno pokolenie dzisiejszych geeków i nerdów. Wśród nich są z pewnością prezesi i dyrektorzy firm z sektora IT. To do nich, ale także do Was czytelnicy i userzy jest ten apel: nie pozwólcie, aby jedynym miejscem, w którym będzie można zobaczyć pozostałości po CHIP-ie były biblioteka i Internet Archive. Może uda się zorganizować serwer – dom spokojnej starości dla legendy polskiej witryny/prasy komputerowej? Słowami I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka zapytam jak w 1971 roku: „Pomożecie?”

PS Czasu jest niewiele – do końca lutego tego roku.

fot. Prapoczątki www.chip.pl – 1997 rok

 


Adam Chabiński