Komentarze
Podsłuchujo, namierzajo!
Adam Chabiński
Podsłuchujo, namierzajo!

Mercedes namierza samochody bez wiedzy właścicieli.

Brytyjski tabloid „The Sun” podał, że Daimler AG instaluje w mercedesach czujniki, które pozwalają namierzyć samochód. Nic nadzwyczajnego wydawałoby się. Przecież w pojazdach wielu marek montowane są fabrycznie systemy nawigacji. Owszem. W tym przypadku jest jednak pewien haczyk. Otóż są to moduły umożliwiające śledzenie, o których kupujący nie jest informowany.

Sprzedający w Wielkiej Brytanii rocznie ponad 170 tys. samochodów koncern przyznał, że takie sensory montuje. Działa to w ten sposób, że po zdalnym uruchomieniu takiego czujnika (jak rozumiem na czyjeś żądanie), sygnał wędruje do siedziby głównej producenta – Stuttgartu. A dalej dane na temat położenia pojazdu są udostępniane np. komornikom czy firmom windykacyjnym, które – w razie konieczności – taki pojazd przejmują.

Rząd Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej ma zająć się drażliwą sprawą. Na niecny postępek Daimlera baczną uwagę zwrócił polityk partii konserwatywnej David Davis, który stwierdził, że „To nie pierwszy raz duży koncern zachowuje niczym Wielki Brat”. Minister ma sprawdzić, czy przekazywanie informacji stronom trzecim, takim jak komornicy, jest legalne.

Z kolei działacze organizacji wolnościowej Liberty jednoznacznie opowiedzieli się przeciwko praktykom producenta samochodów, twierdząc, że „działania Mercedesa są niepokojące” i stanowią przejaw „pełzającego wzrostu inwigilacji”. Mniej barwnie, acz równie dosadnie zareagowało środowisko prawnicze. Stefano Ruis z londyńskiej kancelarii Hickman & Rose w wywiadzie dla „The Sun” przyznał, że „to kolejny niepokojący sposób, w jaki firmy traktują dane osobowe”.

Nie mam samochodu z celownikiem na masce. W bardzo ograniczony sposób też korzystam z mediów społecznościowych, aczkolwiek bacznie śledzę wszystkie doniesienia dotyczące naruszania prywatności przez Amazon, Apple, Facebook, Google, Microsoft i innych mniejszych lub większych firm. I wiecie co? Niedobrze mi się robi od tego, że są tak chciwi i chcą nas odessać z resztek prywatności. Już chyba wolę wścibską Kowalską, która przykłada szklankę do ściany, żeby podsłuchać co się u mnie w domu dzieje.


Adam Chabiński