Komentarze
Realizm bierze górę
Maciek Płochocki
Realizm bierze górę

Google zweryfikowało swoje plany dotyczące smartfonów modułowych. Z hucznych zapowiedzi z 2014 roku zostało niewiele, a aktualny kształt projektu Ara ma więcej wspólnego z klasycznym smartfonem niż futurystycznym urządzeniem, które można budować jak z klocków.

Po przejęciu projektu smartfonów modułowych od Motoroli i nawiązaniu współpracy z ich pomysłodawcą  - duńskim projektantem Davem Hakkensem - Google zapowiedziało stworzenie trzech wariantów szkieletu, na którym będzie można swobodnie montować moduły tworzące smartfon. Do końca ubiegłego roku miało ich powstać 30; montaż miał odbywać się za pomocą silnych magnesów; jedynym dodatkowym elementem szkieletu miało być małe źródło zasilania. To wizja bliźniaczo podobna do pierwotnego projektu Hakkensa - Phoneblocks. Po zebraniu opinii od użytkowników firma zdecydowała się ograniczyć ambitne plany. Okazało się, że użytkownicy nie są zainteresowani swobodą budowania telefonu z modułów i nie chcą zawracać sobie głowy kompatybilnością podzespołów.

Po falstarcie okularów Google Glass koncern najwyraźniej obawia się wypuszczenia produktu, który (choć działa poprawnie) nie przypadnie do gustu użytkownikom. Dlatego w miejsce swobodnej kreacji smartfona powstało urządzenie, którego szkielet posiada wszystkie kluczowe podzespoły. W tym ekran i procesor. Także liczbę dodatkowych modułów, które można na nim zamontować zmniejszono do raptem 6 (pierwotnie miało być ich nawet 28). Tym samym Google idzie za rynkowymi trendami - firmy takie jak Motorola czy Lenovo promują modułowość smartfonów w postaci nakładek mocowanych w lub na obudowie. Przykładem jest tu moduł fotograficzny mocowany w specjalnym slocie LG G5 oraz miniprojektor DLP instalowany na plecach obudowy nowej Lenovo Moto Z. Czy takie rozwiązania można nazwać smartfonem modułowym jest kwestią sporną. Na pewno daleko im do projektu Phoneblooks. Jednak dużo istotniejszym problemem jest bardzo uboga lista modułów, które oferują te urządzenia. Moto Z ma ich raptem 3, LG tylko 2.

W ten sposób ratowanie wizji modułowych smartfonów spada na mniej znane firmy, które swoje projekty prowadzą z mniejszym rozmachem, przy ograniczonych środkach finansowych i często za pośrednictwem crowdfundingu. Dobrym przykładem jest PuzzlePhone. Fiński telefon, który składa się z trzech elementów: szkieletu z ekranem, bloku z podzespołami odpowiedzialnymi za wydajność oraz modułu z akumulatorem i dodatkami. Każdy z segmentów ma być dostępny w różnych wersjach specyfikacji. Z trzech elementów użytkownik ma stworzyć telefon najlepiej dostosowany do własnych potrzeb.

Nie o kostumizację, ale możliwość samodzielnej wymiany uszkodzonych podzespołów chodzi w innym projekcie - Fairphone. Twórcy tego urządzenia, które ma już 40 tys. nabywców, zwrócili uwagę, że współczesne smartfony bardzo łatwo uszkodzić i trudno naprawić. Dlatego Fairphone może zreperować prawie każdy, wystarczy śrubokręt i moduł, który zastąpi uszkodzony element. Telefon otrzymał najwyższy wynik od serwisu Fixit, badającego stopień skomplikowania procedur naprawczych.

Tego rodzaju telefonu modułowe mogą w znacznym stopniu wydłużyć czas życia urządzenia i ograniczyć ilość elektronicznych odpadów. Po części dotyczyć to może też wspomnianych wcześniej urządzeń, np. moduły od Moto Z mają pasować do kolejnych wersji tego smartfonu. To nie wszystkim musi się podobać. Najmniej sieciom komórkowym, które z regularnego sprzedawania klientom nowych urządzeń uczyniły ważną część strategii sprzedażowej. Sami producenci telefonów też na pewno wolą sprzedawać kolejne edycje integralnych smartfonów niż bawić się w produkcję pojedynczych modułów, które przynoszą mniejsze zyski, a przysparzają problemów przy projektowaniu i produkcji (głównie chodzi tu o kwestie gabarytów i wagi modułów oraz zbudowanego z nich smartfona; a także o kompatybilność poszczególnych bloków). Dlatego smartfony modułowe potrzebują odważnej firmy, które przełamie opór i zaprezentuje działające urządzenie dla masowego odbiorcy. Nie będzie to ani Fairphone ani Puzzlephone. To projekty zbyt niszowe. Jedyną nadzieją pozostaje Google i jego Projekt Ara. Choć może świt modułowych smartfonów przyjdzie z Chin, gdzie coraz prężniej działają firmy takie jak Xiaomi czy Oppo.


Maciek Płochocki

Zobacz również