Komentarze
Uwaga na „kusze”, „jaskółki”, „płaszczki”!
Adam Chabiński
Uwaga na „kusze”, „jaskółki”, „płaszczki”!

Amerykańskie specsłużby doposażają się w IMSI-catchery. Czy sprzęt jest już u nas, czy będzie lada moment?

Niespełna miesiąc temu na stronach Amerykańskiego Związku na rzecz Swobód Obywatelskich (American Civil Liberties Union, ACLU) ukazał się ponadtysiącstronicowy raport pochodzący od amerykańskich służb celno-imigracyjnych (Immigration and Customs Enforcement, ICE), w którym widniały informacje na temat zakupu kolejnych urządzeń Crossbow, będących następcami aparatury StingRay.

Wśród rodzimych agentów specsłużb wymieniony wyżej sprzęt typu IMSI-catcher nazywany jest „jaskółkami", a służy do przechwytywania łączności pomiędzy telefonem przenośnym a stacją przekaźnikową, czyli BTS-em (Base Transceiver Station). Działa to tak: każdy telefon komórkowy, a więc i smartfon, „wyszukuje" najsilniejszego sygnału, aby zapewnić użytkownikowi najlepszą jakość połączenia. Jeśli w zasięgu telefonu znajdzie się przekaźnik o mocniejszym sygnale, to aparat przełącza się z odleglejszej stacji na bliższą. I tu właśnie do akcji wkraczają specsłużby, które – dajmy na to – chcą dokonać inwigilacji tłumu protestujących. Podjeżdżają więc białym dostawczakiem (ew. podlatują śmigłowcem) z „płaszczką" lub „kuszą", które udają stację bazową i pośrednicząc w przekazywaniu rozmów, wiadomości czy maili, rejestrują na bieżąco wszystko, co przezeń przepływa. Na podstawie unikatowych numerów kart SIM (International Mobile Subscriber Identity) pracownicy agencji są w stanie namierzyć kto do kogo i co wysyła.

Tego typu aparatura nie jest nowa – opatentowano ją na początku XXI wieku, a kilka lat później znalazła się na wyposażeniu agencji rządowych m.in. w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Teraz nie dość, że się upowszechniła i zminimalizowała (mieści się np. w teczce), to gdy ma się zmysł techniczny, kilkadziesiąt dolarów w kieszeni, ogólną wiedzę informatyczną i pogrzebie chwilę na GitHubie, można prymitywnego stingraya zrobić sobie samemu.

Nie namawiam Was do tego. Absolutnie. Wręcz odwrotnie. Nie róbcie tego w domach, bo to i nieuczciwe, i karalne. Poza tym zainstalujcie sobie dobrą, sprawdzoną apkę (w Google Play jest ich mnóstwo), która sprawdzi „legalność" stacji przekaźnikowej, z którą łączy się Wasz aparat. A po drugie, jeśli idziecie gdzieś protestować czy demonstrować, to albo zostawicie smartfon w domu, albo przełóżcie kartę SIM do starej komórki, która nie obsługuje sieci 3G.

fot. 123RF

 


Adam Chabiński

Zobacz również