Komentarze
Zdemaskowany folwark trolli
Adam Chabiński
Zdemaskowany folwark trolli

W ramach międzynarodowego projektu dziennikarskiego poświęconego zorganizowanej dezinformacji członkom Fundacji Reporterów udało się przeniknąć do farmy trolli. Gdzie? Ano we Wrocławiu…

Pod koniec października na stronie polskiego Newsweeka pojawił się artykuł o nieco clickbaitowo brzmiącym tytule: „Zatrudniłam się na polskiej farmie trolli”. Istotnie, dziennikarka tego społeczno-politycznego tygodnika wraz z kilkoma innymi reporterami śledczymi – jak twierdzi – zaciągnęła się do brudnej sieciowej roboty i przez pół roku świadczyła usługi, których celem było wprowadzanie opinii publicznej w błąd.

Firmą, która zatrudniła dziennikarkę była spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Cat@Net zarejestrowana w Mysłowicach. Według relacji Newsweeka kilkanaście osób w Cat@Net prowadziło 170 fałszywych kont na Facebooku i Twitterze, by za ich pomocą atakować m.in. WOŚP, wpływać na medialny wizerunek prezesa publicznej telewizji, wspierać niektórych polityków prawicy i lewicy oraz krytykować zakup myśliwców F-35 przez MON. Jak widać spektrum działań „kotka w sieci” było (wciąż jest?) dosyć szerokie. Trudno się dziwić, wszak pecunia non olet.

Całemu procederowi z pozoru zwykła agencja e-marketingowa zaprzecza w oświadczeniu na swojej stronie internetowej: „Artykuł Newsweeka zawiera szereg nieprawdziwych informacji, a jego głównym zadaniem jest zdyskredytowanie spółki i wprowadzenie w błąd czytelników. W związku z tym spółka podejmie zdecydowane kroki prawne w celu ochrony dobrego imienia i dóbr osobistych szkalowanych pracowników.”

Zaiste, niezwykle interesujące… Sprawdziłem w archive.org jak wyglądała strona Cat@Net przed publikacją newsweekowego materiału nt. rzeczonej farmy trolli. U dołu witryny widnieją trzy ikony opatrzone wymownymi napisami: dyskrecja, profesjonalizm, etyka. Ostatniej towarzyszy taka inskrypcja: „Nie promujemy produktów i usług, które są szkodliwe, nie wprowadzamy w błąd opinii publicznej. Pokazujemy prawdziwe informacje.” Uhm…

Amerykanie mieli swoje wybory prezydenckie a Brytyjczycy swój brexit. My wcale nie jesteśmy gorsi. Co prawda folwark trolli we Wrocku to nie Cambrigde Analytica, ale zawsze coś. „Plusy ujemne” zamieszania są oczywiste: hańba, wstyd, żenada itp. Ale są też „plusy dodatnie”, do których bez wątpienia należy to, że umiemy już posługiwać się narzędziami do manipulacji internetową tłuszczą. Antki Emigranty, Czułe Wojtki, Jasie Śmietany i inne „osobistości” bawiły względnie drażniły. Nowe trolle to już, niestety, inna liga.

fot. 123RF


Adam Chabiński