Komentarze
Zielono mi
Adam Chabiński
Zielono mi

Naszą planetę zaśmiecamy niepotrzebną elektroniką. Statystyki już nie dają do myślenia a przerażają.

Na początku lipca br. Global E-waste Statistics Partnership – organizacja, która zajmuje się zbieraniem danych statystycznych na temat odpadów elektronicznych opublikowała niezwykle interesujący ponadstustronicowy raport. Dokument „Global e-waste monitor 2020” oprócz stanu prawa dotyczącego WEEE (Waste of Electrical and Electronic Equipment, czyli zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych), rozważań na temat potencjału niepotrzebnego e-sprzętu w gospodarce o obiegu zamkniętym i tematów dotyczących wpływu e-odpadów na zdrowie dzieci zawiera oczywiście liczne dane w postaci wykresów i tabel. Są to globalne, regionalne i krajowe informacje na temat elektrośmieci i ich dalszych losów.

Z PDF-a można się dowiedzieć, że w ubiegłym roku ludzie „wytworzyli” 53,6 mln ton e-śmieci, co oznacza, że przeciętny mieszkaniec planety Ziemia wywalił do kubła 7,3 kg zużytej „elektroniki” i „elektryki”. Okazuje się, że w stosunku do raportu za 2014 w ubiegłym roku wywaliliśmy do kubła o 9,2 mln ton e-śmieci więcej. Najbardziej frustrująca i jednocześnie zastanawiająca jest liczba 44,3 miliona ton (82,6 proc. wszystkich elektroodpadów) oznaczająca ilość elektrośmieci, których ani nie da się do końca prześledzić, ani określić ich losów, bo – jak łatwo obliczyć – tylko 17,4 proc. globalnych elektroodpadów poddano recyklingowi.

Zatrważające są też prognozy, które mówią, że już za pięć lat tonaż WEEE wzrośnie niemal o połowę obecnej wartości. I nie ma się co dziwić, bo przecież zarówno czas życia np. smartfonu i bezprzewodowych słuchawek dokanałowych wynosi obecnie maksymalnie dwa lata. Bo przecież niemal nie da się już naprawić telefonu, a o „pchełkach” z łączem Bluetooth nie mówiąc. Wszystko zaklejone, nierozbieralne. Jednorazowe.

Skoro konstruktorzy pracując pod dyktat korporacji, projektują tak sprzęt, że mają gdzieś przyszłą możliwość serwisowania elektroniki użytkowej, to może choć my, klienci zaczniemy buntować się, przesiadając się na gadżety w stylu Fairphone? A może organizacje pożytku publicznego zajmą się tym problemem i lobbując w parlamentach, spowodują wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych w UE? Jak Państwo myślą, jest szansa?

fot. 123rf


Adam Chabiński