Słysząc określenie: porządny aparat cyfrowy, większość z nas pomyśli o lustrzance. Są osoby, które w ogóle nie akceptują kompaktu ze stałym obiektywem jako użytecznego rozwiązania. Jednak wszystko zależy od zastosowań sprzętu, pokażemy więc najważniejsze różnice.
Aby porównać dostępne rozwiązania, przetestowaliśmy kompaktowy aparat Nikon Coolpix P80, a także Nikon D40 ze standardowo dołączanym do niego obiektywem. W czasie naszych testów pojawiło się na rynku rozwiązanie pośrednie, które postanowiliśmy dołączyć do porównania. Mowa o aparatach Panasonic w standardzie Micro 4/3 – jest to konstrukcja taka jak lustrzanka, jednak pozbawiona lustra, która w pewnych szczegółach przypomina aparaty kompaktowe.
W lustrzance taki zakres ogniskowych jest praktycznie niemożliwy do uzyskania, zazwyczaj dostępny jest 3-krotny zoom. Zaletą jest jednak możliwość wymiany obiektywu i zastosowanie takiego, jaki w danych warunkach jest najlepszy. Obiektyw sprzedawany w zestawie z aparatem wystarczy więc do podstawowych zdjęć, ale tryb makro czy tele wymaga dwóch dodatkowych obiektywów. Przydają się także stałoogniskowe obiektywy o dużej jasności , idealne do robienia zdjęć w słabych warunkach oświetleniowych. Całość kosztuje jednak w sumie kilka tysięcy złotych. To samo dotyczy nowego aparatu Panasonica w standardzie Micro 4/3, choć na razie oferta obiektywów będzie skromna.
Powszechnie spotykaną wadą są aberracje chromatyczne , przez które na kontrastowych krawędziach można zaobserwować fioletowe cienie (najbardziej na brzegach zdjęcia). W przypadku kompaktów wada ta jest bardzo dokuczliwa, w testowanym Nikonie P80 zmierzona szerokość aberracji jest ponad dwukrotnie większa niż w dwóch pozostałych aparatach.
Matryca jest drugim elementem stanowiącym znaczną różnicę między rodzajami aparatów. W kompaktach z powodu małych wymiarów samego urządzenia również matryca jest bardzo mała. W Nikonie Coolpix P80 ma ona przekątną ok. 11 mm, w testowanej lustrzance Nikon D40 ok. 28 mm, a w aparacie Panasonic Lumix DMC--G1 jest jeszcze większa – 34 mm. Oznacza to tyle, że w aparacie kompaktowym znajduje się najmniejsza matryca o dużej rozdzielczości, która musi zarejestrować mnóstwo informacji.
Efektem takich różnic konstrukcyjnych jest bardzo różny poziom szumów matrycy. Przy minimalnej czułości ISO we wszystkich trzech aparatach poziom szumów jest względnie niski – praktycznie ich nie widać. Natomiast przy czułości ISO 1600 w aparacie Nikon Coolpix P80 szumy już są 4-krotnie większe niż w Nikonie D40 i około 2-krotnie większe niż w Panasonicu DMC-G1. Ziarno na fotografiach z kompaktu powoduje, że są one praktycznie nie do zaakceptowania. I jest to wada absolutnie wszystkich kompaktów – nie nadają się do robienia zdjęć przy słabym oświetleniu, choć algorytmy redukcji szumów mogą nieco poprawić jakość.
W przypadku aparatu kompaktowego obraz pada na matrycę cały czas, dzięki czemu może on być wyświetlany na żywo na ekranie LCD lub wizjerze elektronicznym. Obraz ten w stu procentach pokrywa się z wykonywaną fotografią, czego nie można powiedzieć o lustrzance (obraz w wizjerze stanowi zwykle ok. 90–95 proc. zdjęcia). Dodatkową zaletą kompaktu jest możliwość nagrywania filmów, choć oczywiście zwykle mają one rozdzielczość znacznie mniejszą od rozdzielczości matrycy.







