Globalna sieć skrywa wiele tajemnic i bynajmniej nie kończy się na Google. Otwieramy bramę do podziemnego, nieocenzurowanego internetu. Możesz tu znaleźć wszystko to, czego nie pokazuje tradycyjna wyszukiwarka. [Paweł Bijata]
Istnieje drugi obieg pozbawiony centralnych serwerów, adresów IP, gdzie sami użytkownicy decydują o zamieszczanych informacjach i nikt ich działalności nie monitoruje. Takim tworem jest właśnie freenet. Pokażemy, jak z niego skorzystać.
Freenet nie ma żadnych centralnych serwerów. We freenecie rolę serwera pełnią komputery użytkowników, którzy udostępniają miejsce na dyskach twardych oraz swój transfer. Komputery są powiązane w węzły (węzły komunikują się między sobą) i udostępniają sobie fragmenty informacji, które później są scalane.
Do odkrywania zasobów freenetu potrzebujemy specjalistycznej aplikacji. Program podłącza nas do węzłów i łączy z innymi komputerami. Udostępnia też część miejsca na naszym dysku twardym. We free-
necie poruszamy się po omacku. Nie ma globalnych wyszukiwarek. Do kolejnych informacji dostajemy się, wyświetlając odnośniki. Tym samym wysyłamy żądanie do komputera z naszego węzła. Jeżeli dana maszyna nie ma tych informacji, przesyła zapytanie do innych węzłów.
- Wysoka anonimowość
- Brak cenzury i filtrowania treści
- Brak możliwości nakazania usunięcia informacji
- Bardzo małe prawdopodobieństwo odkrycia, kto i jakie dane udostępnia
- Brak wyszukiwarki
- Duże wymagania sprzętowo-transferowe (szyfrowanie, udostępnianie)
- Może być wykorzystywany przez przestępców (tutaj zostają niewykryci)




