Szukając dostępu do sieci, coraz częściej rezygnujemy z kabli. Problem jednak pojawia się wtedy, gdy router nie obejmuje zasięgiem wszystkich pomieszczeń. Z pomocą może przyjść zestaw urządzeń sieciowych, wśród których Tenda MW6 prezentuje się całkiem ciekawie. [GK]
MW6 to komplet trzech urządzeń tworzących wspólną sieć Wi-Fi. Według deklaracji producenta pozwoli objąć bezprzewodowym dostępem do internetu nawet 500 m2, likwidując martwe strefy. Przede wszystkim jednak MW6 jest bajecznie prosty w obsłudze. Po prostu podłączamy pierwsze urządzenie do internetu, pobieramy na smartfon aplikację Tenda, łączymy się z MW6 przepisując do apki dane z naklejki znajdującej się na białej kostce. Następnie za pomocą łatwego w obsłudze kreatora wprowadzamy pożądane ustawienia. Kolejne dwa sześciany z zestawu po prostu podłączamy do gniazdka 230 V, a cała reszta dosłownie robi się sama. My co najwyżej obserwujemy wskazania diody informującej, czy wszystko jest w porządku. Tak samo wygląda dodanie kolejnych – już dokupowanych osobno elementów. Maksimum to dziesięć urządzeń, choć dla zachowania stabilności sieci producent poleca używać ich maksymalnie sześć.
W pierwszym punkcie pomiarowym transfery, jakie udało nam się osiągnąć, były o ok. 20 Mbit/s niższe od referencyjnego routera Fritz!Box 3490. Tenda MW6 pracuje korzystając z ustawionych na sztywno kanałów: szóstego dla sieci 2,4 Ghz oraz czterdziestego dla 5 GHz – i niestety nie można ich zmienić. Jest to wada, która sprawia, że sprzęt będzie działał gorzej w miejscach, gdzie jest już dużo zakłóceń. Naturalnie więc predestynuje to naszym zdaniem omawiany zestaw do użytkowania w domach jednorodzinnych – tam sprawdzi się świetnie, co zresztą pokazały kolejne pomiary. Rozstawienie trzech punktów dostępowych sprawiło, że martwe strefy zniknęły, a im dalej od routera, do którego porównywaliśmy MW6, tym wyraźniejsza stawała się przewaga Tendy w szybkości transferu.





