Twórcy gier prześcigają się w kreowaniu szaty graficznej, twierdząc, że oczekują tego użytkownicy ich programów. Tymczasem jedna z najpopularniejszych w Polsce gier MMORPG pod względem grafiki jest co najmniej dekadę do tyłu, a mimo to bije rekordy popularności. Gdzie kryje się sekret jej sukcesu? KRZYSZTOF WOŹNIAK
Margonem wygląda jak klasyczne japońskie cRPG (ang. Computer Role Playing Game) z 8-bitowych konsoli, takich jak super nintendo. Świat obserwujesz z góry, a by ułatwić ci orientację, wszelkie obiekty zostały spłaszczone, co daje złudzenie rzutu izometrycznego i sprawia, że całkowicie dwuwymiarowy świat wydaje się zyskiwać trzeci wymiar.
Warto też wspomnieć, że w grze zastosowano rzadki w dzisiejszych czasach, turowy system walki. Dla osób lubiących główkować jest to niewątpliwa zaleta.
W wyprawie potrzebni są przyjaciele, a więc inni gracze spotkani „na serwerze”. I tu niespodzianka. Grafika przywołująca skojarzenia z Tibią – domeną tzw. gimbusów, sugeruje, że w grze spotkasz osoby młode i mało elokwentne. Tymczasem jest wręcz odwrotnie. W Margonem spotyka się głównie studentów i osoby od nich starsze. Co więcej, w czasie wielogodzinnego przemierzania wirtualnego świata napotyka się samych „graczy klimatycznych”, czyli osoby odgrywające swoją postać również w zachowaniu i sposobie wysławiania się. Raczej nikt tu nie zapyta: „joł, idziemy wbijać expa”? Zamiast tego słyszy się: „Waćpanie! Czy masz ochotę udać się ze mną na polowanie na grubego zwierza? Trening taki na pewno podniesie nasze umiejętności”. W slangu RPG-owym nazywa się to „klimaceniem” i sprawia, że już po kilkunastu minutach zagłębiasz się w świat gry i stajesz odgrywaną postacią. Jest to niesamowite uczucie.
W czasie testów Margonem zdarzyło mi się pogubić na obszarze mało uczęszczanym przez innych ludzi. Błąkałem się, aż tu nagle podbiegł do mnie gadający ludzkim głosem zwierz i spytał „Co robisz w mojej kniei, człeczyno?”. Istota ta (w sposób oczywisty prowadzona przez mistrza gry) poświęciła mi następnie dobrych 20 min na oprowadzenie po okolicy i pokazanie ciekawych miejsc. Znasz inne MMO, gdzie coś takiego mogło się wydarzyć?
W skali makro troska o gracza przejawia się w częstej organizacji różnorodnych eventów. Przy czym nie są to proste wydarzenia polegające na ogłoszeniu, że przez jakiś czas za zabijanie określonych stworów dostaniesz większą ilość doświadczenia, i dorobieniu do tego durnej historyjki. W Margonem eventy przypominają bardziej festiwale. Ludzie się zbiegają, jest interakcja, jest okazja do rozmowy, wspólnego działania i wyruszenia na wyprawę. Warto też wspomnieć, że świat gry stale się rozwija. Regularnie dodawane są nowe obszary, typy przeciwników oraz, co najważniejsze, opracowywane są nowe zadania.





