Wszystkie desktopowe procesory Intela najnowszej, ósmej generacji mają o dwa rdzenie więcej niż poprzednicy. W przypadku Core i3 oznacza to dwukrotny wzrost i niekiedy niemal dwukrotnie wyższą wydajność. [AO]
W 2017 roku koncern AMD po raz pierwszy od siedmiu lat pokazał procesory, które konkurowały z Intelami nie tylko ceną, ale również wydajnością. I choć nie we wszystkich zastosowaniach nowe Ryzeny były wydajniejsze, jeśli komputer nie miał służyć wyłącznie do grania, w końcu pojawił się wybór. Można było kupić maszynę z bardzo szybkimi (w aplikacjach jednowątkowych) CPU serii Core albo też wyposażony w większą liczbę rdzeni, brylujący w zastosowaniach wielowątkowych, a do tego atrakcyjnie wyceniony procesor AMD.
Cztery szybkie rdzenie sprawiają, że nowy układ radzi sobie bardzo dobrze zarówno w programach, jak i w grach. Ba, w tych ostatnich jego wydajność wystarcza nawet do grania w 4K, choć – rzecz jasna – liczba klatek na sekundę zależy od karty graficznej. Z GeForce’em GTX 1070 można jednak bez problemu grać w tej rozdzielczości przy wysokim poziomie detali. W Wiedźminie 3 taki tandem zapewnia bowiem średnio 40 fps, w Assassin’s Creed: Origins – 37 fps, a w Wolfensteine II – 56 fps. W programach użytkowych wydajność Core i3-8350K jest natomiast bardzo podobna do najwydajniejszego do niedawna układu serii Core i5-7600K.
Problemem jest tylko fakt, że mimo identycznych oznaczeń i liczby pinów jak w poprzedniej generacji (LGA 1151), decydując się na ten CPU, trzeba również kupić nową płytę główną – poprzednie nie są kompatybilne z najnowszymi kośćmi. Jakby tego było mało, w sprzedaży są obecnie jedynie drogie modele z chipsetem Z370, o cenach zaczynających się od około 500 zł. W przypadku Core i3-8350K ma to wprawdzie uzasadnienie, bo i tak trzeba taką kupić, by dało się podkręcić CPU. Z drugiej jednak strony za kilka tygodni za porównywalne pieniądze będzie można kupić Core i5-8400 z tańszą płytą główną. Taki zestaw w grach powinien być równie wydajny, co Core i3-8350K, zaś w programach – lepszy.





