Aktualności
OnePlus Nord 2 5G – recenzja telefonu, który rzuca wyzwanie najmocniejszym
22 lipca 2021, 16:45
OnePlus Nord 2 5G – recenzja telefonu, który rzuca wyzwanie najmocniejszym

Segment flagowych modeli smartfonów jest przede wszystkim kwestią prestiżu. W praktyce jednak użytkownicy częściej szukają konstrukcji, które niewiele im ustępują, a są przy tym zauważalnie tańsze. Dokładnie takim telefonem jest OnePlus Nord 2 5G.

Wyższa półka

Najnowszy smartfon z logo OnePlus to sprzęt, który spokojnie można zaliczyć do grupy określanej mianem „zabójców flagowców” lub „flagowców budżetowych”. To ostatnie określenie jest oczywiście trochę krzywdzące, bo nacechowane negatywnie – a wiele z ujętych w ten nawias telefonów zasługuje na uznanie. Podobnie jak Nord 2 5G, zresztą.

To telefon, którego sercem jest układ MediaTek Dimensity 1200-AI. W erze dominacji Snapdragonów, jest to „zwierz” spotykany zdecydowanie rzadziej, stąd wart omówienia. Układ opracowany z użyciem ośmiu łącznie rdzeni Cortex-A55 i Cortex-A78 może rozpędzić się do 3 GHz. Obsługuje 5G, wyższe częstotliwości odświeżania ekranu, jak również nagrywanie filmów w 4K. Dopisek „-AI” na końcu oznacza z kolei, że standardowy procesor został tu (we współpracy z OnePlus) poddany modyfikacjom związanym z wydajnością AI, którą zaprzęgnięto do procesów optymalizacji w grach, gdzie chip pomaga w obniżaniu opóźnień i wyświetlaniu obrazu z wyższą częstotliwością, a także w fotografii – tutaj smartfon m.in. rozpoznaje scenę i dostosowuje do niej parametry obrazu, pomagając również z HDR w klipach filmowych. Niby żadna nowość, szczególnie w przypadku fotografii – ale dobrze, że takie kroki zostały podjęte. Za MediaTekiem w końcu dalej ciągnie się odium „tego gorszego” producenta mobilnych układów, a omawiany tu Dimensity 1200-AI zadaje takim twierdzeniom kłam. Również w testach wydajności.

3D Mark
Sling Shot: 6859
Sling Shot Extreme: maks. liczba punktów
Wild Life: 4227 pkt.
Wild Life Extreme: 1289 pkt.

Antutu v9: 594 083 pkt.
GeekBench 5: 805/2452 pkt.

Jak widać, jest to naprawdę bardzo wydajny układ, który pod niektórymi względami może stawać w szranki nawet ze Snapdragonem 870, o czym świadczą wyniki Wild Life – rezultat tu osiągnięty jest w zasadzie identyczny, jak w przypadku przetestowanego przez nas niedawno Poco F3. GeekBench 5 z kolei pokazuje, że wydajność jedno- i wielordzeniowa plasuje dziecko MediaTeka mniej-więcej na poziomie Snapdragona 855 Plus. Innymi słowy – jest bardzo dobrze, a tam, gdzie potrzebujemy dobrego układu graficznego, zastosowany tu G77 MC9 wręcz błyszczy.

Niestety, ceną za to jest zauważalne nagrzewanie się telefonu i związany z throttlingiem spadek wydajności, który pojawia się, gdy poddamy sprzęt długotrwałemu obciążeniu. Wild Life Extreme Stress Test ocenił stabilność telefonu na 62,3%. To jednak sytuacje z gatunku tych ekstremalnych – w codziennym użytkowaniu, jak również podczas okazjonalnego grania, nie powinniśmy odczuć spadków płynności, a telefon działa wyśmienicie.

Pochwalić trzeba też ekran Fluid AMOLED o przekątnej 6,43’’ i rozdzielczości 1080x2400. Pracuje on z częstotliwością 90 Hz, co jest dobrym kompromisem między płynnością a oszczędnością energii (możemy też ręcznie włączyć 60 Hz). Zmiennego odświeżania tutaj nie ma – to wciąż domena „prawdziwych” flagowców, choć i wyjątki od tej reguły się zdarzają. Cóż, szkoda, że nie tutaj. Ogółem jednak wyświetlacz robi bardzo dobre wrażenie.


Magazyn na dane

Jeśli chodzi o pamięć, to telefon wejdzie do sprzedaży w dwóch wersjach: 8 GB RAM i 128 GB flash oraz 12 GB RAM i 256 GB miejsca na dane. Do redakcji trafił ten drugi i w jego przypadku brak gniazda microSD mało kto będzie poczytywać za istotną wadę. Dość powiedzieć, że mnie tak gigantyczną przestrzeń na dane udało się zapełnić po 2,5 roku użytkowania – a i to głównie ze względu na niefrasobliwość i zupełny brak nawyku usuwania nieużywanych aplikacji. Nie zmienia to jednak faktu, że minus ten należy odnotować – kryjąca się w dolnej krawędzi telefonu szufladka mieści jedynie dwa gniazda na karty nanoSIM. Sam flash jednak jest już bardzo szybki. Odczyt sekwencyjny na poziomie 1,8 GB/s wraz z zapisem 1,3 GB/s sprawiają, że telefon zauważalnie zostawia w tyle choćby wspomnianego już Poco F3, a na smartfonie możemy robić, co tylko dusza zapragnie bez ryzyka „zamuły”. Zresztą, również pod względem wydajności i liczby operacji na próbkach losowych jest dobrze. Wyniki prezentujemy poniżej.

AndroBench
Odczyt sekwencyjny: 1800,14 MB/s
Zapis sekwencyjny: 1303,36 MB/s
Odczyt losowy 4K: 222,9 MB/s., 57064 IOPS
Zapis losowy 4K: 240,35 MB/s, 61529,68 IOPS



Przyjemność użytkowania

Nord 2 5G pracuje pod kontrolą Androida 11 uzupełnionego o nakładkę OxygenOS 11.3. I muszę przyznać, że to zestaw, który idealnie wręcz trafił w moje gusta. Przede wszystkim mamy możliwość dostosowania wyglądu. Już w pierwszych krokach, podczas konfiguracji, możemy sobie zmienić parametry interfejsu w stopniu często niespotykanym u niektórych konkurentów. Możliwość dostosowania rozmiaru czcionki czy wielkości roboczych pól tekstowych to dopiero początek. Gdy zanurkujemy w opcje, możemy zmienić wiele – wydawałoby się – standardowych elementów interfejsu, kolorystykę, dodać ozdobniki (choćby „palące się” boczne krawędzie ekranu) czy włączyć tryb ciemny lub wyświetlacz Ambient – czyli coś w rodzaju wygaszacza ekranu (jest też opcja always-on) m.in. z zegarkiem potrafiącym za pomocą kolorowego paska-wykresu przedstawiać naszą codzienną aktywność ze smartfonem.

Całość ma też swój niepowtarzalny, wizualny charakter i styl: co rusz podczas użytkowania OnePlusa widzimy ciekawe akcenty w postaci np. charakterystycznego paska ozdobnika czy choćby przekolorowanej czcionki w zegarze. Oczywiście to wszystko detale – wszystko to jednak składa się na obraz nakładki, która jest bardzo estetyczna i wyjątkowo przyjemna w codziennym użytkowaniu, wodotryski te bowiem nie wpłynęły bowiem na ergonomię użytkowania. Odnotowuję duży plus i zapisuję ColorOS na mojej prywatnej liście najlepszych rozszerzeń Androida.


Aparat

Za możliwości fotograficzne Norda 2 odpowiada bateria obiektywów, na którą się składają: główny 50 Mpix, f/1.88 z optyczną stabilizacją obrazu, ultraszerokokątny 8 Mpix 119,7 st., f/2,25, „słoiczek” mono 2 Mpix f/2.5 oraz aparat przedni 32 Mpix, f/2.45. To zacny zestaw, aczkolwiek brakuje tu modułów makro i tele. O ile ten drugi jest raczej właściwy flagowcom i jego brak nie dziwi, o tyle już makra trochę mi brakowało – nic nie poradzę na to, że lubię pstrykać stare monety i napotkane w parku żuczki.

Ogółem jednak możliwości fotograficzne Norda 2 przypadły mi do gustu. Stabilizacja obrazu spisuje się wyśmienicie i w dzień trzeba się postarać, by fotka wyszła nieostra. Pisząc o kolorach, wypadałoby podzielić zdjęcia na dwie grupy – te robione zwyczajnie i z asystą AI. W pierwszym przypadku jest bardzo dobrze: barwy są naturalne, bardziej kontrastowe ujęcia z kolei – zrównoważone. Inna sprawa, że aparat ma domyślnie włączony HDR w trybie auto (można to wyłączyć, rzecz jasna), co sprawia, że nawet jak robimy fotki w dzień na bardziej ogólnych planach zróżnicowane pod względem jasności obszary są wyświetlane poprawnie. Dopiero gdy fotografujemy ewidentnie „pod słońce”, następuje przepalenie bądź wyciemnienie określonych fragmentów zdjęcia. No, ale to jest przecież normalne.

Jeśli chodzi o asystę AI, to tutaj większych niespodzianek nie ma. „Makijaż” tego rodzaju polega przede wszystkim na grze kontrastem, jasnością i wyrazistością barw. Sztuczna inteligencja OnePlusa szczególnie upodobała sobie „wyciąganie” zieleni – miejscami aż do przesady, na czym cierpią zdjęcia krajobrazów, gdzie w dalszych planach trawa np. zaczyna się zlewać. Ogółem z AI nie przesadzałbym – spora część zdjęć w tym trybie jest w porządku, jednak niektóre są zwyczajnie przegięte. No ale jak ktoś lubi instagramową stylistykę, to będzie w tym wypadku zadowolony – ja chyba jednak lepie czuję się w odcieniach bardziej naturalnych.

Aparat bez problemu pozwala robić zdjęcia w miejscach, gdzie światła jest tyle co nic – producent chwali się, że do udanego ujęcia wystarczy płomień świecy. Okazji do romantycznej kolacji co prawda nie było, ale nawet krótka przebieżka po mieście pozwoli ocenić, że przy pięciosekundowym naświetlaniu i pewnej ręce rozmazane ujęcia pojawiają się - ale dość rzadko. Trudno też na fotografiach uświadczyć wyrazisty szum – to jednak zasługa agresywnych algorytmów wygładzających, których działanie da się dostrzec na ujęciach, gdzie np. prócz fotografowanego w nocy budynku widać kawałek nieba. W takim wypadku chmury są zbyt mocno „wyciągnięte”, ale też jakby „rozmoczone” na niektórych ujęciach. Nawiasem mówiąc, efekt ten widać też, gdy w dzień użyjemy cyfrowego powiększenia powyżej x3. Przy „dziesiątce” niektóre fotografie są wręcz jak pędzlem malowane.

To wszystko jednak detale i niuanse związane z możliwościami fotograficznymi. W ogólnym rozrachunku zestaw aparatów (przedni również!) należy zaliczyć do grupy bardzo dobrych – Nord 2 bez najmniejszego problemu zostawił z tyłu pod tym względem mój prywatny, przeszło dwuletni telefon, który wtedy również startował z pozycji „killera flagowców”, a z obecnej konkurencji w cenie do dwóch tysięcy musiałby jedynie uznać wyższość Samsunga A72. Nawiasem mówiąc, wszystkie te dodatkowe funkcje aparatu nie obciążają zbytnio przygotowanego do ich obsługi procesora: przywołanie apki do robienia zdjęć nie wysysa odczuwalnie mocy witalnych z CPU.


Pół godziny na kablu

Na pochwały zasługuje szybkie ładowanie. OnePlus Nord 2 5G dostajemy w komplecie z pokaźnych rozmiarów ładowarką 65 W i – co oryginalne – czerwonym kablem USB-C. Komplet ten pozwala uzupełnić energię w sposób błyskawiczny. Akumulator „zatankujemy” do pełna w około pół godziny, połowę stanu zaś osiągniemy ledwie w 14 minut. Jeśli chodzi o codzienne użytkowanie, to telefon ładowałem mniej-więcej raz na półtora dnia, użytkując go w typowy sposób. Kiedy zaczynałem nieco więcej grać – nie obyło się bez codziennego „dokarmiania”. Jeśli chodzi o konkretne zastosowania, to możemy liczyć na ok. 15 godzin przeglądania sieci, 21 godzin oglądania filmów, a pod pełnym obciążeniem telefon będzie pracować trzy i pół godziny. To rezultaty jak najbardziej poprawne i zadowalające, aczkolwiek telefony z większymi akumulatorami niż standardowy i zastosowany tutaj 4500 mAh siłą rzeczy mogą więcej.

Wydajność akumulatora
Internet: 14:57 h
Filmy: 20:52 h
Pełne obciążenie: 3:31 h



Podsumowanie

OnePlus Nord 2 w wersji 12/256 GB będzie kosztować u nas 2350 zł, z kolei za skromniejszy, bo wyposażony w 8 GB RAM-u i 128 GB pamięci wewnętrznej, wariant zapłacimy 1900 złotych. Sprzedaż rusza 28 lipca. Czy opłaca się biec do sklepu? Ja jestem zadowolony: użytkowanie OnePlusa Nord 2 5G jest bardzo przyjemne, a do warstwy estetycznej nie mam żadnych zastrzeżeń. Bryła telefonu prezentuje się dobrze, interfejs – jeszcze lepiej. Cieszą również szczegóły, choćby w postaci fizycznego suwaka po prawej stronie, który pozwala szybko włączyć wibracje lub wyciszyć telefon. Osoby intensywnie grające będą pewnie narzekać na throttling, Dimensity 1200 jednak, jak się okazuje, to układ, który bez kompleksów może nawiązać walkę nawet z mocnymi Snapdragonami. Dobry sprzęt – a obrazu tego nie zmienia nawet fakt, że moje ulubione słuchawki z minijackiem na czas testowania Norda musiały pójść w kąt.

 

OnePlus Nord 2 5G

Cena

2350 zł

Dostarczył

OnePlus, www.oneplus.com

Dane techniczne

System: Android 11 + OxygenOS 11.3 • Procesor: MediaTek Dimensity 1200-AI • Grafika: ARM G77 MC9 • Ekran: Fluid AMOLED, 6,43’’, 1080x2400 , 90 Hz • Pamięć: 12 GB RAM, 256 GB flash • SIM: 2x nano, standby • Łączność: 5G, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, NFC • Akumulator: 4500 mAh, niewymienny • Aparat: główny 50 Mpix, f/1.88, OIS; ultraszerokokątny 8 Mpix 119,7 st., f/2,25, EIS; mono 2 Mpix f/2.5, przedni 32 Mpix, f/2.45 • Czujniki: czytnik linii papilarnych w ekranie, akcelerometr, żyroskop, kompas, światła, zbliżeniowy, natężenia dźwięku, czujnik SAR, GPS, GLONASS, Galileo, Beidou, NavIC • Inne: trójstopniowy suwak trybu głośności na prawej krawędzi, głośniki stereo, ładowanie 65 W • Wymiary: 158,9x73,2x8,25 mm • Waga: 189 g

Plusy: dobry ekran • bardzo dobra jakość zdjęć • optyczna stabilizacja obrazu • wysoka wydajność • zgrabna forma • fizyczny przełącznik wyciszania • OxygenOS jest rewelacyjną nakładką • szybkie ładowanie

Minusy: brak minijacka • brak gniazda microSD • mocno nagrzewa się pod pełnym obciążeniem – throttling • brak wodoszczelności • szkoda, że zabrakło modułu makro, o tele nie wspominając


Grzegorz Karaś