Najnowszy flagowy smartfon Sony pozostawił mieszane uczucia po testach. Wprawdzie to sprzęt pod względem wydajności nieustępujący konkurencji z najwyższej półki, jednak producent nie ustrzegł się niedociągnięć i dziwnych rozwiązań konstrukcyjnych. [TL]

Xperia XZ2 w kilku kwestiach idzie bowiem pod prąd. Bryła smartfonu jest bardzo gruba – to aż 11 milimetrów i choć tylna obudowa jest zaokrąglona, to nie niweluje w pełni wrażenia masywności. W dodatku telefon ma przez to tendencję do delikatnego przesuwania się po biurku, szczególnie przy zastosowaniu systemu dynamicznych wibracji, który sprawia, że sprzęt drga np. w rytm muzyki. Inna sprawa, że obudowa, powleczona dodatkowo szkłem, wygląda elegancko, choć przy tym jest bardzo podatna na zabrudzenia. Najwięcej czasu na przyzwyczajenie potrzeba jednak do ustawienia przycisków – regulacja głośności jest nieco za wysoko, przycisk power nieco za nisko, a bodaj najgorzej umiejscowiono czytnik linii papilarnych. Znajduje się on na szklanych „plecach” urządzenia, jednak nie w okolicach ¾ ich wysokości, jak ma to miejsce zazwyczaj.

Cieszy szczególnie szybkie ładowanie (jest też bezprzewodowe) – pół godziny wystarczyło, by napełnić połowę baterii, a po nieco ponad 120 minutach telefon wskazał 100%. Większych zarzutów nie można postawić robionym przez telefon zdjęciom, które są po prostu bardzo dobre. Inna sprawa, że można spotkać smartfony z lepszymi aparatami, mimo iż to właśnie Sony dostarcza je do urządzeń większości konkurencji. Na tej półce cenowej trzeba jako wadę wytknąć choćby brak stabilizacji optycznej obrazu (OIS) – Xperia ma tylko cyfrowe EIS, które na szczęście działa bez pudła.
Każdy, kto widział wyświetlacz XZ2, nie mógł się go nachwalić. Nic dziwnego, bo zastosowana matryca Triluminos jest znana z telewizorów Sony. W smartfonie wyświetla ona obraz o rozdzielczości 2160x1080 pikseli i proporcjach 18:9. Jeśli przyjrzeć się ekranowi uważniej, to można by znaleźć kilka mankamentów, jednakże świetnie sprawdza się technologia dynamicznego kontrastu HDR.





