Aktualności
Z Olympusem na spacerze – test aparatu OM-D E-M5 Mark III
2 czerwca 2020, 09:50
Z Olympusem na spacerze – test aparatu OM-D E-M5 Mark III

Do labu PC Formatu trafił Olympus OM-D E-M5 Mark III z obiektywem M.Zuiko Digital ED 12-40 mm F2.8 PRO. Pierwsze wrażenia z użytkowania zestawu są całkiem sympatyczne. Niechętnie wypuszczam ten sprzęt z rąk. Paula Jeziorska

Bez lusterka

E-M5 III to kolejna odsłona serii bezlusterkowców Olympusa. Trzecie dziecko bez lusterka to zmiany głównie na plus. Zestaw sprawdza się bardzo dobrze w różnych warunkach, a dzięki niewielkim rozmiarom (125,3x85,2x49,7 mm!) również w podróży. Wysoka rozdzielczość to zasługa znanej z Mark II 20-megapikselowej matrycy, a hybrydowy autofokus szybko przełącza się pomiędzy pomiarami fal światła (detekcją fazy) a wykrywaniem kontrastu dla uzyskania najlepszej ostrości. Antyrefleksyjna powłoka w 20M Live Sensor wyraźnie redukuje flary na matrycy (17,3 x 13 mm (4/3) Live-MOS, 4:3).

Sensor Olympus 20 Mpix

 

 

Sporo plusów

Nowością jest wizjer elektroniczny wykonany w technologii OLED. Dotykowy ekran przyspiesza podgląd i korektę ustawień. Są jednak także elementy, które zdecydowanie nie każdemu przypadną do gustu. Za wadę można uznać zmianę materiału - obudowa jest w tym modelu wykonana z tworzywa, zamiast metalu czy stopu magnezu, jak w poprzednich odsłonach E-M5. Dzięki temu aparat mniej waży (414 g bez akumulatora), jednak podczas korzystania z ciężkich obiektywów, aparat ulega przeważeniu, co w niektórych sytuacjach utrudnia wykonanie planowanego zdjęcia. Wizualna zmiana w E-M5 III to przede wszystkim lepiej wyprofilowany uchwyt. Dobrze leży w ręce, jednak jednak ze względu na małe wymiary korpusu dodatkowy duży grip przyda się osobom, które korzystają z ciężkich obiektywów lub... mają duże dłonie.

Olympus OM-D E-M5 Mark III

 


Aparat pomimo braku lusterka sprawdza się w różnych warunkach pogodowych. Fotografie oraz filmy wykonywane za pomocą tego zestawu okazały się więcej niż zadowalające zarówno w przypadku fotografii hobbystycznej przy użyciu automatycznych ustawień, scen oraz funkcji specjalnych typu HDR, jak i podczas ręcznych nastaw i fotografii komercyjnej. Aparat poradził sobie zarówno w słabym oświetleniu, jak i przy dużym zbliżeniu, a także podczas rejestrowania obiektów w ruchu.

1/80, f/2,8, 40mm

 

Olympus podróżnik


Ten sprzęt fajnie wyprowadza się na spacer. Ponieważ jest lekki i poręczny, a jednocześnie bogaty w funkcje i ustawienia, pozwala na efektywne fotografowanie tak podczas jazdy, jak i w plenerze. Dość wygodnie rozmieszczono przyciski funkcyjne, jednak podczas szybkiego śledzenia zwierzyny czy sportowca, można odnieść wrażenie, że jest ich nieco za dużo. Pod dwoma pokrętłami mamy cztery najważniejsze parametry, których ustawienie to priorytet każdego fotografa - i to jest wygodne. Aparat można też uruchomić jedną ręką po przełączeniu w ustawieniach tej opcji na włączanie Olympusa dźwignią przy pokrętłach.


Aparat zasilany jest akumulatorem litowo-jonowym BLS-50 - słabszym i mniejszym niż w poprzednim modelu. Olympusa da się ładować z powerbanku, co okazuje się bardzo pomoce w przypadku wyprawy w miejsca bez dostępu do elektryczności. Poza tym w zestawie dostarczonym do testów znalazła się mała lampka błyskowa. Ten wodoodporny flesz z odchylanym palnikiem jest zasilany z aparatu, nie potrzeba dodatkowej baterii i spełnia podstawowe zadanie podczas fotografii z dodatkowym oświetleniem.

 

Czuły na dotyk


Dotykowy wyświetlacz jest bardzo wygodny w przypadku szybkiego podglądu ustawień i wprowadzania zmian. Nie przepadam za dotykowymi ekranami w aparatach, jednak ten jest na tyle intuicyjny i nieprzedobrzony, że okazał się pomocny. Na plus zaliczyć muszę automatyczne wyłączanie podglądu na ekranie podczas zbliżania wizjera do oka.
Autofocus płynnie śledzi wybrany obiekt nie tylko w momencie fotografowania, ale także przy długotrwałym filmowaniu. Co istotne, można też wybierać różne punkty autofocusa dotykowo lub specjalnym przyciskiem na korpusie. Kierowanie obiektywu na człowieka przy włączonym ustawieniu śledzenia twarzy działa bardzo sprawnie, ale przy kilku osobach w wizjerze, nie można wybrać, który człowiek ma być „głównym" modelem.


Pięcioosiowa stabilizacja matrycy dobrze się sprawuje również przy długim czasie naświetlania podczas robienia zdjęć z ręki.

1/50, f/8, 40mm

 


Wydajny tryb seryjny - na mechanicznej migawce bez autofokusa 10 kl./s, z ciągłym autofokusem 6 kl/s. Na migawce elektronicznej do 10 kl./s z autofocusem i 30 kl. bez (to dobry wynik, ale gorszy niż w modelu Mark I). W trybie ProCapture zastosowano funkcję pozwalającą na uchwycenie kadru przy późniejszym dociśnięciu spustu migawki. Podczas przyduszenia przycisku do połowy w buforze zapisywany jest właśnie ten moment przed dociśnięciem migawki. To fajny tryb w przypadku fotografowania np. ptaków czy zmieniających się cieni, bo można z serii zdjęć zapisanych w buforze (35 klatek) wybrać tylko jedno idealne ujęcie do zapisania na karcie pamięci.

Ostre punktowe oświetlenie

 

Do wyboru, do koloru


W OM-D E-M5 Mark III są również znane użytkownikom Olympusa funkcje do fotografowania przy długich czasach naświetlania: live time i live composite. Poza tym model ma funkcję HiRes - w tym przypadku wysoka rozdzielczość zdjęcia powstaje w związku z przesuwającą się matrycą naświetlającą ten sam piksel. Otrzymujemy tym sposobem bardzo duży plik RAW. Wykonane fotografie można od razu przerzucić do chmury lub na smartfon (za pomocą specjalnej apki) ze względu na wbudowane w aparat moduły Wi-Fi i Bluetooth. Aplikacja służy również do importu i edycji RAW-ów ale może być używana jako pilot do aparatu.

Dane


Istotnym problemem jest kiepski wskaźnik zasilania widoczny na wyświetlaczu. Widoczny jest wyłącznie kilkukreskowa ikona baterii, która nie daje faktycznego stanu akumulatora. Po zniknięciu pierwszej kreski mimo świecenia się obrazka na zielono, po niecałej godzinie aparat się wyłączył. Wolałabym procentowy wskaźnik wykorzystania zasilania, przydałby się także minutnik w podglądzie podczas kręcenia filmu. Brak takiego licznika sprawia, że możemy stracić rejestrowany obraz poprzez nagłe rozładowanie aparatu.

 

Płynna ragulacja


Jasny standardowy zoom o ekwiwalencie ogniskowych 24-80 mm i stałej f/2,8 najlepiej sprawdzał się podczas fotografowania natury, da się nim uzyskać bardzo ładne rozmycie tła, ostrzenie działa płynnie i precyzyjnie. Do tego obiektyw pasuje gabarytowo do korpusu - waży bowiem 382 gramy i nie przeważa aparatu. Dobre rezultaty przynosi także fotografowanie w słabym oświetleniu, wieczorowa pora nie przeszkadza w uzyskaniu ciekawych ujęć, bez przepaleń. Ten zmiennoogniskowy obiektyw typu Micro 4/3 o konstrukcji 14 elementowej w 9 grupach dobrze sprawdzi się także w fotografii reporterskiej i ulicznej, płynny ruch pierścieni i stała jasność w całym zakresie dają dobre efekty nawet przy wysoko kontrastowych ujęciach.

Pierścienie obiektywu ułatwiają dostosowanie ustawień bezpośrednio na podglądzie z wizjera. Pierwszy, szerszy pierścień jest przeznaczony do regulacji ogniskowej, a drugi węższy pierścień służy do dostosowywania ostrości. Po przesunięciu go w kierunku aparatu zyskujemy dostęp do skali odległości, która ma pomagać w ręcznym ustawianiu ostrości. Działa to bardzo sprawnie. Minimalna odległość ostrzenia to 0,2 metra, a powiększenie wynosi 0,3x. Boczny przycisk L-Fn można zaprogramować wedle uznania w menu aparatu. Czasy ostrzenia podczas użytkowania z OM-D E-M5 w dobrych warunkach osiągały poniżej 0,1 s.

 

Małe niedociągnięcia


Po przeniesieniu zdjęć do programu do obróbki graficznej można zauważyć, że aberracja chromatyczna jest niemal niewidoczna, a zwraca uwagę wyłącznie w rogach kadru. Przy przesunięciu pierścienia na maksymalną ogniskową na zdjęciach widać także lekką dystorsję poduszkowatą.

Aberracja chromatyczna

Powyżej: Aberracja widoczna w rogach, przy kontrastowych zdjęciach, przy dużym powiększeniu fragmentu w programie graficznym. Poniżej: Dystorsja poduszkowata widoczna w formie zaginania się ściany i ścisku kadru do środka.

Ścisk do środka kadru przy F40mm, dystorsja poduszkowata

 

Dobry zestaw

Połączenie korpusu z tym obiektywem to dobry wybór zarówno dla amatorów, jak i zawodowców. Zestaw daje bowiem nie tylko sporo frajdy ze względu na ogrom opcji, ale po prostu jest to dobry sprzęt, którym uchwycić da się detale fotografowanej scenerii, odpowiednio wyostrzyć wybrany punkt, dostosować praktycznie wszelkie ustawienia do swoich wymagań oraz sparować sprzęt z telefonem i błyskawicznie przesłać czy edytować fotografie. Sprawny autofocus i dobre śledzenie obiektu pozwalają także na płynne filmowanie, choć bardziej hobbystyczne niż bliskie profesjonalnemu. Na plus są także bardzo szybka i cicha praca AF. W kwestii wideo szczególnie ciekawą nowością jest do tego nagrywanie C4K i 4K. Mierzić może konstrukcja z tworzywa oraz przekombinowanie w kwestii ukrytych pod przyciskami funkcyjnymi ustawień. Menu jest jednak czytelne i wszystkie elementy są dokładnie opisane.

Specyfikacja

Do testów dostarczył Olympus via WęcPR.

Orientacyjna cena za testowany zestaw: 8,500 zł.

fot. Olympus, Paula Jeziorska

 

 


Paula Jeziorska

Zobacz również