Choć polski tytuł programu wywołuje skojarzenia z ciężką pracą elektryka, to Obcy: Izolacja okazuje się udanym horrorem. To spora niespodzianka. Ostatnia gra z tego cyklu Alien: Colonial Marines była przecież nieudana. [MZ]
Na szczęście autorzy „Total War”, odpowiedzialni za tę grę, podjęli dobre decyzje. Postanowili wzorować się na najstarszym filmie serii, w którym ksenomorf był zaledwie jeden. Zrezygnowali tym samym z krwawej jatki obecnej we wcześniejszych grach. Klimat zagrożenia wyszedł im znakomicie. Każdy szmer niepokoi. A odgłos zbliżających się kroków potrafi autentycznie przestraszyć.
Pierwsze chwile spędzone w świecie gry są niesamowite. Oczyma bohaterki obserwujemy wnętrza rodem z filmów science-fiction z końca lat siedemdziesiątych. Mroczne, ciasne korytarze wyłożone zimną blachą, olbrzymie monitory CRT, a do tego meble czy stroje z epoki tworzą niesamowitą atmosferę. Szkoda więc, że autorzy scenariusza pokpili sprawę. Zbyt często w brutalny sposób powstrzymują nas przed przejściem dalej. Fakt, ukończenie gry zajmuje dzięki temu kilkanaście godzin, ale sporo tu błądzenia w kółko. Gdyby całość skrócono o jedną trzecią, zabawa byłaby lepsza.
Autorów programu należy pochwalić za wysiłek, jaki włożyli w jego przygotowanie. Dopracowana grafika i zaprojektowane z pomysłem lokacje, a także nastrojowe, niepokojące dźwięki to zalety „Izolacji”. Zdarzają się drobne niedoróbki, takie jak lewitujące nad ziemią przedmioty czy błędy w zachowaniu ludzi. Gra potrafi przestraszyć. Zwłaszcza na wysokim poziomie trudności. Pozostałych lepiej nie uruchamiać, by nie psuć sobie zabawy.
- Dobra oprawa techniczna
- Niepokojąca atmosfera
- Sporo emocji
- Nie najlepszy scenariusz
- Wkradająca się monotonia
- Drobne błędy
- Duża liczba QTE, sekwencji wymagających odpowiedniej reakcji





