Potwory wydajności potworami, ale gdy przychodzi sięgnąć do portfela, odruchowo szuka się oszczędności. Zotac GeForce RTX 2070 AMP Extreme to pierwsza testowana przez nas karta graficzna, która należy do niższej serii RTX 2070 i kosztuje mniej od mocniejszych osiemdziesiątek. A wydajnościowo? W praktyce niewiele im ustępuje. Grzegorz Karaś
Do redakcyjnego laboratorium trafił Zotac AMP Extreme, czyli najmocniejszy RTX 2070 z portfolio „Żółtych” – potencjalnie więc i najdroższy. Wciąż jednak jest to karta, która względem podstawowych modeli 2080 pozwala zaoszczędzić co najmniej 500 zł. A gwarantuje przy tym wydajność, której nie sposób określić inaczej niż bardzo dobrą.
Nowa odsłona Asasynów jest jednak jednym z bardziej wymagających obecnie tytułów. Jeśli zechcemy pograć w coś stawiającego karcie graficznej mniejsze wymagania, to oczywiście ogólna wydajność będzie wyższa. Shadow of the Tomb Raider osiągnął taki sam wynik, Wiedźmin 3 – 48 fps, Far Cry 5 – 50 fps. Jak widać, podkręcony w stosunku do referenta testowany Zotac RTX umożliwi granie we wszystko, jeśli tylko pogodzimy się ze spadkiem poniżej 60 kl./s. A co w niższych rozdzielczościach? W QHD wszystkie tytuły – za wyjątkiem greckiego Asasyna, który uzyskał średnio klatkę mniej – przekroczyły granicę 60 kl./s. To wymownie świadczy o potędze podkręconego RTX-a.
To świetna karta graficzna i sposób na wyraźną oszczędność względem 2080 i 2080 Ti, która – co ważniejsze – odbywa się kosztem niewielkiego spadku wydajności, szczególnie w porównaniu do 2080 (przykładowo: Wiedźmin 3 – 48 do 54 fps, Far Cry 5 – 50 do 57 fps). Jak ktoś chce mieć kartę najnowszej generacji, a przy tym nie celuje w rekordy wydajności – może śmiało rozważyć zakup mocnego przedstawiciela rodziny 2070 rodem z Zotaca. Oczywiście wszystko jest kwestią perspektywy – patrząc na kwotę, to wciąż bardzo drogi układ. Jeżeli za drogi – wkrótce pojawią się karty linii 2060. A wszystko wskazuje na to, że będą to modele wymarzone do grania w QHD, a już przede wszystkim w Full HD.






