Porady
Test myszy Corsair Ironclaw RGB FPS/MOBA
PC Format 4/2019

Od dobrej myszki oczekujemy idealnej precyzji. Ironclaw RGB dorzuca do tego również wygodny kształt i świetne oprogramowanie. Nie jest to jednak urządzenie uniwersalne. [GK]

Duży może więcej?

Przy stosunkowo niskiej wadze 105 gramów zaskakują stosunkowo duże gabaryty, co może przeszkadzać. Trudno złapać myszkę opuszkami palców, lepiej już posłużyć się chwytem typu „szpon”, a najwygodniej będzie w przypadku osób poszukujących oparcia dla całej dłoni. Koniec końców to jednak wygodny sprzęt: świetnie leży w dłoni, choć z początku nieco irytuje wcięcie w obudowie, na które natrafiamy końcem kciuka. To jednak drobnostka.

O wiele ważniejsze jest to, że sensor odmawia posłuszeństwa dopiero przy prędkości nieco przewyższającej 6 m/s – czyli w praktyce dwa razy wyższej od tego, co osiągamy podczas dynamicznych gier. Ironclaw w żaden sposób nie przekłamuje też ruchu.

Chłód błękitu, żar czerwieni

Bez wątpienia mocną stroną jest też oprogramowanie. Dzięki niemu możemy pisać rozbudowane makra, które uwzględnią nawet ruchy kursora. Ponadto mamy możliwość kalibracji myszki w odniesieniu do rodzaju podłoża, na którym przyjdzie jej pracować, a także wprowadzenia ustawień podświetlenia.

To wbrew pozorom może być całkiem istotne – dwustrefowa iluminacja Ironclawa może bowiem po wybraniu odpowiedniej opcji w menu służyć jako… sygnalizacja temperatury procesora lub karty graficznej. Po prostu ustawiamy sobie wyrażone w stopniach progi, po przekroczeniu których nastąpi zmiana barwy, wybieramy urządzenie, a software zrobi resztę.

Bez wątpienia mocną stroną jest też oprogramowanie. Dzięki niemu możemy pisać rozbudowane makra, które uwzględnią nawet ruchy kursora. Ponadto mamy możliwość kalibracji myszki w odniesieniu do rodzaju podłoża, na którym przyjdzie jej pracować, a także wprowadzenia ustawień podświetlenia. To wbrew pozorom może być całkiem istotne – dwustrefowa iluminacja Ironclawa może bowiem po wybraniu odpowiedniej opcji w menu służyć jako… sygnalizacja temperatury procesora lub karty graficznej. Po prostu ustawiamy sobie wyrażone w stopniach progi, po przekroczeniu których nastąpi zmiana barwy, wybieramy urządzenie, a software zrobi resztę.



Zobacz również