Klasyczne dyski twarde, ale również SSD, czasami odmawiają posłuszeństwa. Na szczęście mają mechanizmy, które na bieżąco monitorują stan nośnika i zawczasu mogą o tym ostrzec. Wystarczy użyć odpowiednich narzędzi, by to ostrzeżenie odczytać. ARTUR WYRZYKOWSKI
W klasycznych dyskach dokuczliwe są także błędy związane z elementami mechanicznymi. Początkowo mogą objawiać się dziwnymi odgłosami wydawanymi przez dysk, a po jakimś czasie kończyć jego unieruchomieniem. Jednak również w tym wypadku są pewne sygnały, że coś złego się dzieje.
Zupełnie inaczej jest w przypadku SSD, które też się psują, ale potrafią zrobić to bez najmniejszego ostrzeżenia. Dlatego warto na bieżąco monitorować ich stan. Nie ma w nich elementów mechanicznych, więc 100 procent awarii to uszkodzenia elektroniki: kontrolera lub pamięci flash, ewentualnie pamięci RAM pełniącej rolę bufora.

Po instalacji i uruchomieniu programu zwróć uwagę na górny pasek z napędami. Jest on tak wykonany, by na pierwszy rzut oka można było sprawdzić stan dysku. Żółta ikona stanowi ostrzeżenie n.


Na górnym pasku kliknij dysk, który wzbudza podejrzenia. Poniżej pojawi się lista parametrów SMART. Przy odpowiednim parametrze na liście również znajduje się żółte oznaczenie. W kolumnie Wartość Raw odczytasz wartość tego parametru.


Żółte oznaczenie sugeruje, że błąd nie jest groźny, ale co jakiś czas trzeba sprawdzić, czy parametr (np. liczba realokowanych sektorów) nie przyrasta. No i warto przygotować się na awarię i wymianę dysku w przyszłości.





